ON:

Mało jest pisarzy posiadających tak ogromny dar „story tellingu”, jaki posiada Orson Scott Card. Na pytania zadawane przez fanów zawsze odpowiada w taki sposób, że można by z tych odpowiedzi złożyć obszerny wywiad. To pisarz wyglądający przeciętnie, trochę tatuśkowato, a mijając go na ulicy nawet byście nie pomyśleli, że to jeden z najlepszych autorów science-fiction naszych czasów. „Gra Endera” jest jego najgłośniejszą i najbardziej znaną powieścią, która została  nagrodzona prestiżowymi „Hugo” oraz „Nebulą”. Uważam, że zasłużenie, gdyż tę książkę odkrywam za każdym razem na nowo, a czytałem ją kilka razy. Każda ucieczka w kierunku gwiazd kończyła się inną refleksją na temat otaczającego nas świata.

„Gra Endera” to swoiste studium psychologiczne młodego chłopca, który z biegiem upływających w szkole kadetów lat, przeradza się w wielkiego wodza, można powiedzieć – stratega doskonałego. W jaki sposób Ender Wiggin trafił do szkoły wojskowej? Po pierwsze, był trzecim z kolei dzieckiem w rodzinie o polskich korzeniach. „Trzeci” oznacza, że inni mogą tobą pomiatać, że w szkole na ciebie plują i tobie podstawiają nogi. „Trzeciego” poznajemy na samym początku powieści, dowiadujemy się, iż pozbawiono go chipu, czujnika wszczepionego mu przez ludzi Floty. Bez tego implantu czuje się bezbronny i nagi, do tej pory każdy jego ruch i myśl były monitorowane. Teraz wie, że jego elektroniczna niańka go nie pilnuje. Wiedzą o tym także jego najwięksi wrogowie, dzieciaki, które są wredne i perfidne i potrafią dopiec jak nikt. W umyśle 6-cio letniego Endera rozpoczęła się walka pomiędzy dwoma osobowościami: gwałtownego, brutalnego brata Petera oraz delikatnej i wrażliwej siostry Valentine. Wiedział, że atak na jego osobę musi się zakończyć definitywnie, że dopuszczenie do tego, aby oprawcy wyrządzili mu krzywdę, spowoduje ciąg kolejnych upokorzeń. Dlaczego wspominam o rodzeństwie? Ponieważ „Trzeci” urodził się za zgodą rządu, jego osoba miała łączyć w sobie cechy rodzeństwa i może dzięki temu stać się w przyszłości kimś, kto uratuje nasz świat przed inwazją obcych, potocznie zwanych „Robalami”. Na razie jednak młody Wiggin rozgrywał swoją pierwszą bitwę, która toczyła się na dwóch frontach. Jednym – wewnętrznym, w jego głowie, a drugim – zewnętrznym, na szkolnym boisku, gdzie każda jego zła decyzja mogła spowodować, iż jego późniejsze życie mogło stać się nie do zniesienia.

To, co się wydarzyło tam, na betonie szkolnego podwórka, pociągnęło za sobą lawinę zdarzeń, które doprowadziły go do „Szkoły bojowej”, znajdującej się na orbicie Ziemi. To, co działo się do tej pory było wprost spacerem dziką plażą, w porównaniu z kolejnymi dniami wśród innych takich jak on. Tu już nie było kumpli, tutaj zaczynało się szkolenie wojenne, każdy podlegał wyższemu stopniem, przynależałeś do swojego oddziału i tylko on się dla Ciebie miał liczyć. Szkolenie to jednocześnie było rodzajem indoktrynacji i wpajania kto jest naszym wrogiem i z kim przyjdzie w przyszłości się nam zmierzyć. Ender uczył się wszystkiego na grach, najpierw taktycznych, później na fizycznych „grach wojennych” przeciwko innym drużynom.

„Gra Endera” to studium ludzkich zachowań, rozprawia się z fobiami, lękami oraz demonami, znajdującymi się w naszych głowach. To także książka o dorastaniu, cenzurze, wojskowych dyktaturach i tym jak daleko posunie się ludzkość aby przetrwać. W porównaniu do „Żołnierzy kosmosu” Roberta A. Heinleina, który stwarza powieść bardzo podobną, a jednocześnie diametralnie różną, mamy do czynienia z historią mniej batalistyczną, ale nie pozbawioną elementów militarnych. „Żołnierze” dodatkowo są przykładem wojskowej propagandy i cenzury, mającej na celu podtrzymywanie morale „naszych walczących chłopców”, u Carda ta cenzura ma wywołać żal i nienawiść do atakującej nas rasy.

Ender stał się mitem, to symbol nie tylko w literaturze, ale także w komiksach i filmie (premiera 2013r.). Card jest ojcem chłopca, który dorasta i walczy z demonami, nękającymi nas wszystkich. Dzięki lekkości z jaką jest napisana ta książka, możemy ją „łykać” jednym tchem. To pomieszanie „ciężkiego tematu” oraz delikatnego pióra spowodowało, iż „Gra Endera” na stałe zagościła w kanonie klasyki sci-fi. Serdecznie polecam.