thecollider2 recenzja marudzenie

ON:

„The Collider 2” to gra, której nazwa nie mówiła mi zupełnie nic. Kilka tygodni temu na mojej skrzynce mailowej wylądował maili z kodem. W kilku zdaniach poproszono mnie o zapoznanie się z tą grą. Z racji dość sporego obłożenia pracą nie miałem dużo wolnego czasu na „ogranie” tego tytułu. Dopiero długi weekend pozwolił na kilka dłuższych sesji z ciekawą i bardzo wymagającą produkcją.

Na kursie kolizyjnym

Za „The Collider 2” stoi Shortbreak Studios założone przez Techland. Niektórzy mogą kojarzyć ich gry mobilne, np. „Guncat”. Studio idzie jednak dalej i postanowiło stworzyć tytuł nie tylko na komputery PC, ale także taki, który obsługuje gogle VR. Nie trzeba się jednak obawiać, nie potrzebujemy ich, aby dobrze się bawić.

thecollider 2 marudzenie

Dlaczego napisałem, że gra jest trudna i bardzo wymagająca? Ponieważ to jeden z tych tytułów, które nie biorą jeńców, a każdy, najmniejszy nawet błąd, prowadzi do powtarzania poziomu. Pamiętacie Wipeout? W „The Collider 2” także poruszamy się bardzo szybkim pojazdem – w tym przypadku jest to kosmiczny myśliwiec. Nie ścigamy się jednak z innymi, a mkniemy wąskimi, niebezpiecznymi korytarzami prosto do serca statku obcych, a następnie do „wyjścia”.

54 poziomy szaleństwa

Gra składa się z 54 poziomów. Większość z nich wymaga od nas jak najszybszego dotarcia do mety. Po drodze pojawią się wyzwania polegające na zniszczeniu wybranych celów lub zebraniu niebieskich pojemników. Wszystko wydaje się bajecznie proste, ale uwierzcie mi – tak nie jest. Pierwsze poziomy są banalne. Wymagają od nas odrobiny refleksu i precyzji, ale później… To, co dzieje się na ekranie, może doprowadzić do nerwicy. A dzieje się tak dlatego, że plansze w większości przypadków są generowane losowo. Nie ma więc mowy o nauczeniu się jej na pamięć. Dzięki temu możecie rozwalić Wasze kontrolery milion razy, bo czasem ukończenie poziomu potrafi zająć duuuużo czasu. Z drugiej strony satysfakcja jest nieziemska, kiedy kończymy powtarzaną wielokrotnie planszę. Warto też wspomnieć o bossach, którzy pojawiają się na końcu każdego rozdziału. Etapy te wymagają zniszczenia przez nas kilku „wrażliwych” punktów statku, który leci przed naszym myśliwcem.

collider2 marudzenie

Ulepszanie, ułatwianie…

Wymagającą rozgrywkę można sobie w pewien sposób ułatwić. Wystarczy zebrać odpowiednią ilość funduszy (monet), za które kupimy nowe myśliwce, a także ulepszenia naszych okrętów. Każde z nich ma bardzo ważny wpływ na rozgrywkę. Możemy kupić lepsze dopalacze, mocniejsze tarcze, czy też przyśpieszyć pojazd. Jest to konieczne, aby na każdym z etapów zdobyć trzy gwiazdki, czyli maksymalną ocenę. Bez tego nie możemy przejść dalej. Takie rozwiązania pojawiały się już w innych grach. Wymaga to od nas wracania do poziomów i maksowania ich, aż osiągniemy wymagany wynik. Gdyby nie było możliwości tych upgrade’ów, to rozgrywka mogłaby doprowadzić kilka osób do niemałej nerwicy.

thecollider marudzenie

Dla kogo ta nerwica?

„The Collider 2” nie trafi do każdego. To tytuł dla wąskiej grupy odbiorców, którzy lubią samobiczowanie i powtarzanie plansz po kilka, kilkanaście razy. Mi podszedł. Dlaczego? Bo kocham Wipeout, uwielbiam wszelkiego rodzaju runnery i gry, które każą maksować kolejne poziomy. Trzeba przyznać, że całość jest zgrabnie podana, a ekipa Shortbreak Studios zrobiła kawał dobrej roboty.

Kod na grę otrzymaliśmy od wydawnictwa Techland

The Collider 2 recenzja