
W imię…
ONA: Pisałam to już wielokrotnie – nie znoszę polskiego kina. Miałam kiedyś fazę na rodzime komedie, ale one skończyły się na „Testosteronie”. Każda kolejna była nędzna i żałosna, a czarę goryczy (i obrzydzenia) przelała Katarzyna […]

ONA: Pisałam to już wielokrotnie – nie znoszę polskiego kina. Miałam kiedyś fazę na rodzime komedie, ale one skończyły się na „Testosteronie”. Każda kolejna była nędzna i żałosna, a czarę goryczy (i obrzydzenia) przelała Katarzyna […]