ONA:

Dziś nostalgicznie wracam do czasów dzieciństwa, kiedy to wszystko było proste, łatwe, bezproblemowe. Dorosłość, która złapała mnie nagle i niespodziewanie, nie wyparła ze mnie resztek wspomnień, smaku malinowej mamby, różowych rajtów na tyłku, pozdzieranych kolan i wiecznie rozwalonych opon w rowerze. Wszystko wtedy było świetne, a to, co spodobało mi się najbardziej – jest ze mną do dziś, na przykład film z 1993 roku (miałam całe 7 lat), który idealnie łączy ze sobą grozę i dowcip.

„Hokus Pokus” to moja absolutna perełka. Historia o czarownicach z Salem zawiera wszystko to, co uwielbiam w filmach najbardziej – widać była to jedna z tych produkcji, która solidnie ukształtowała mój gust. Najpierw zaczynamy pod koniec XVII wieku, w małej osadzie Salem. Spokój niszczy pewna tragedia. Zostaje uprowadzona mała Emily. Jej brat, Thackery Binx odnajduje ją w domu sióstr Sanderson, które nie są typowymi babeczkami z tamtych czasów. Winnie, Sarah i Mary są czarownicami, pragnącymi długowieczności i urody ponad wszystko. Do tego celu potrzebują małej dziewczynki, z której wyssą życie. Niestety, udaje im się. Emily ginie, Binx zostaje zmieniony w kota (który nie będzie mógł umrzeć i skazany na wieczną samotnię będzie błąkał się po świecie). Ale w końcu pojawiają się dorośli, którzy skazują siostry na powieszenie. Zanim jednak do tego dojdzie, Winnie wypowiada zaklęcie: gdy w noc Halloween dziewica zapali płomień czarnej świecy, one wrócą z zaświatów. Bach – trzy kobiety dyndają na szubienicy.  Mijają wieki. Mamy początek lat 90tych i w Salem pojawia się nowa rodzina – Dennisonowie. Z gorącej Kalifornii, na delikatnie mówiąc – prowincję, która ciągle żyje starymi legendami. Nastoletni Max wybitnie źle odnajduje się w nowej rzeczywistości, a z całego wiedźmowego podania po prostu kpi, szczególnie teraz – w Halloween wszystko w Salem jest jeszcze BARDZIEJ. Przymuszony przez rodziców do opiekowania się wieczorem młodszą siostrą, Dani, snuje się ulicami. I wtedy trafiają oni do domu pięknej Allison, która postanawia oprowadzić nowych po miasteczku. Naturalnie trafiają do domu czarownic, w którym jest aktualnie muzeum i Max postanawia zadrwić i podpala świecę. Tę świecę. Siostry Sanders wracają. I są głodne!

Gdy oglądałam ten film 21 lat temu – zrobił na mnie gigantyczne wrażenie. Połączenie komedii i dziecięcego filmu grozy okazało się zabiegiem mega trafnym. Wiedźmy są i zabawne, i przerażające. Ten film stworzony był z rozmachem i nie widać w nim zupełnie efekciarskich efektów. Okej, we współczesnych czasach miałby pewnie jeszcze większe pierdzielnięcie wizualne, ale jak na możliwości sprzed 2 dekad – jest klasa. Aktorsko? MEGA!!! Szczególnie wiedźmy dają radę. Bette Midler w filmie wygląda jak skrzyżowanie wiewiórki z królikiem, Sarah Jessica Parker jest słodką kokietką, a Kathy Najimy jako głupiutki pulpecik jest przeurocza. Cała ta banda totalnie odnalazła się w swoich rolach, a gdy w filmie przeniosły się do czasów TV, VHS, odkurzaczów i całej reszty – ja kwiczałam ze śmiechu. Zresztą, kwiczę nadal.

„Hokus Pokus” to film, który ma 21 lat. Nie widać tego zupełnie. Jest świeżo, jest rześko. Napiszę to raz jeszcze: miks komediowo-horrorowy to kapitalne posunięcie. Jeśli nie widzieliście tej produkcji, warto to nadrobić.