ON:

Od początku mojej przygody z grami komputerowymi i konsolowymi, nie miałem zbyt wielkiego parcia na tytuły sportowe. Akcja, FPS, gry przygodowe, logiczne i zręcznościowe to było coś, przy czym miło spędzałem kolejne godziny. Jak do domu wpadali kumple, odpalaliśmy Gearsy albo inny co-opowy tytuł i naparzaliśmy ile wlezie. Aż dnia pewnego stało się coś, co nasze rozgrywki sprowadziło na inny poziom. Znajomy przyniósł PES10. Nareszcie mogliśmy grać jednocześnie w cztery osoby na jednej konsoli. Nie było już sytuacji, że ktoś siedział i czekał na swoją kolejkę. Nastały czasy, gdy w mojej kolekcji gier na stałe gościła przynajmniej jedna część kultowej serii piłkarskiej, bo nigdy nie było wiadomo, kiedy może się przydać.

Tym bardziej czekałem na trzynastego PES-a . Ostatnie odsłony zbierały różne oceny, ale zawsze czegoś w nich brakowało. I nadszedł dzień kiedy miałem okazję włożyć płytę do konsoli i zacząć grę. Od razu w oczy rzuca się jedna rzecz. Cała masa dodatkowych ustawień, która pojawia się przed rozpoczęciem pierwszej rozgrywki. Wszystko po to, aby ułatwić nam późniejszą zabawę. Rozgrywka w PES-a nie zmieniła się od lat, tak jak praktycznie nie zmieniają się zasady gry w piłkę nożną. Myślę sobie: „Ha, przecież gra na beginerze jest banalna, walnę sobie na szybko jeden meczyk”. Jakież było moje zdziwienie, gdy moja drużyna – Manchester United, dostała bęcki w pierwszym meczu i to od jakiegoś słabego zespołu. Okazało się bowiem, że PES zaczął być inny, zaczął być wymagający. Nie powtarza on błędów swoich poprzedników, gdzie mogliśmy przejść z jednej strony boiska na drugą pojedynczym piłkarzem, a na końcu strzelić widowiskową bramkę. Jeśli chcesz takiego grania, to zapomnij. Przeciwnicy zaczynają myśleć, zabierają nam często piłkę i potrafią rozegrać naprawdę widowiskowe akcje. Na wyższych poziomach trudności trzeba naprawdę dużo samozaparcia i dyscyplinym, aby nie dostać porządnego łupnia.

Pod względem wizualnym gra prezentuje się naprawdę ładnie. Odpalenie PES-a 13 na 42 calowym telewizorze naprawdę robi dobre wrażenie. Postacie są dopracowane i posiadają bardzo realistyczną animację, co sprawia, że jeszcze lepiej gra się w najnowszą odsłonę serii. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na twarze zawodników, które odwzorowane są z dużą starannością. Oczywiście, trafią się nam czasami jakieś dziwne stworki, ale są to pojedyncze przypadki.

Pod względem trybów oferowanej nam rozrywki, nie mamy wielu nowości. Konami postawiło na to, co znane, lubiane i dobrze się sprawdza. Mamy więc Master Ligue, który możemy rozegrać samotnie lub z przeciwnikami w sieci. Oczywiście, jest jak zawsze świetna „Liga Mistrzów”. Nie ma tak naprawdę znaczenia co wybierzemy, gdyż każda rozgrywka oferuje te same emocje, a wszystko dzięki zaawansowanemu AI i realistycznej animacji.

Pro Evolution Soccer 2013 nie uniknął kilku błędów, które potrafią zdenerwować. Przede wszystkim problem z bramkarzami. Nie potrafią oni odpowiednio zachować się na boisku, dość ciężko programistom przychodzi znalezienie złotego środka, pozwalającego na cieszenie się grą tych zawodników. Zdarzają im się dziwne interwencje oraz lewitowanie. Nie jest to błąd, który dyskwalifikuje grę, to po prostu bug, który może być naprawiony. A jeśli to się stanie, gra będzie kolejny krok bliżej ideału. Kolejna sprawa to tabela składów, która miała małe nieścisłości jeśli chodzi o ostatnie transfery. Wystarczył jednak mały patch i wszystko jest super. To tak naprawdę dwa małe drobiazgi, które nie mają większego wpływu na całość fantastycznej rozgrywki.

Uważam się za PRO gracza, gdyż kolejne calaki wpadają na konsolach w dość szybkim tempie, spędzam godziny na boostowaniu i grach w coopie, ale jeśli chodzi o piłkę nożną, nadal uważam się za „casualowego piłkarza,” Jednak jest w Proevo coś, co przyciąga. Moja ukochana, która do konsoli podchodzi jak pies do jeża, gra ze mną Ligę Mistrzów, a jak strzeli bramkę, to z uśmiechem na twarzy przybija mi piątkę.

Najlepiej jednak najnowsza odsłona serii smakuje w piątkowy lub sobotni wieczór gdy wraz z 3 kumplami weźmiecie pady do ręki, otworzycie zimne piwka i odpalicie sobie ligę mistrzów. Będziecie grać dwóch na dwóch lub całą czwórką przeciwko AI. To najbardziej towarzyska gra, jaka kiedykolwiek wylądowała w mojej konsoli. Śmiechy, wrzaski i przekleństwa pod nosem to coś, co towarzyszy nam podczas każdego kolejnego meczu, a wygrana przynosi wielką satysfakcję. Mogę śmiało powiedzieć, że to najlepsza odsłona serii. No i jeszcze jedno Pro Evolution Soccer 2013 zbliża ludzi! Polecam.

Polskim dystrybutorem gry jest firma Galapagos.