ON:
„The sky above the port was the colorof television, tuned to a dead channel.”
Gdybym miał powiedzieć do której szufladki wrzucić „Deus Ex – Human Revolution”, to na pewno zrobiłbym to łatwo i szybko. Jest to Cyberpunk w najczystszej postaci – płynny chrom i gorąca skóra. Każda z postaci ma swoją historię, której warto wysłuchać. Niezależnie czy to były agent ochrony z wielkiej korporacji, który teraz zarabia obijając pyski pijaków w nocnym klubie, czy może młoda prostytutka, której ciało pełne jest wszczepów. Warto wsłuchać się w dźwięki miasta, dźwięk ulicy, bowiem każdy jej kawałek snuje własną opowieść.
Gdy pierwszy raz zobaczyłem „Deux Ex – HR” wiedziałem, że mogę oczekiwać produktu dobrego, a koniec końców okazało się, że dostałem grę kompletną i co najważniejsze wymagającą. Nawet nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że wymaga od gracza skupienia i śledzenia głównego, jaki i pobocznych wątków. Wszystko po to, aby całość była jeszcze lepsza.
Adam Jensen, który próbuje wyjaśnić kulisy ataku na zakłady Sarif, staje się typowym gibsonowskim bohaterem. Wielokrotnie oszukiwany, pozostawiony samemu sobie, stara się rozwiązać zagadkę, której koniec wydaje się być tylko jeden – tragiczny. Gdy zaczniemy naszą przygodę – zwrócimy uwagę na kilka rzeczy. Przede wszystkim twórcy nie bali się czerpać garściami z poprzednich odsłon Deus Ex, jak i z klasyków gatunku. „Human Revolution” to dopracowany ukłon dla najlepszych twórców i pisarzy. Gdy uda nam się przedrzeć przez zaatakowane laboratoria i rozpoczniemy swoją podróż po mieście przyszłości, zdamy sobie sprawę jak dużą swobodę dali nam projektanci. Zwiedzenie podzielonej na sektory metropolii nie trwa wyjątkowo długo, ale gdy dołożymy do tego zakłady i inne miejsca mapa staje się dużo większa.
Deus Ex to gwiazdy, które zostały zastąpione przez neony i reklamy. Stojąc pomiędzy budynkami, gdy patrzymy w górę widzimy migające billboardy, które przekonują nas do tego, jak bardzo potrzebne są nam wszczepy, nowoczesna technologia oraz jak bardzo uzależnieni jesteśmy od korporacji. Taką przyszłość budują nam firmy i ogromne koncerny. Opisane w książkach z lat 70-tych i 80-tych wizje roku 2000 stają się prawdziwe. Z jednej strony podzielone, klasowe społeczeństwo, z drugiej żyjący na najwyższych piętrach szklanych domów dyrektorzy spółek, którzy z góry kierują ludzkimi marionetkami. Taki jest Deus Ex.
Fabularnie tytuł ten potrafi zaskoczyć, chociaż końcówka jest dla mnie dość miałka. Za to rozgrywka pokazuje na jakim poziomie znajdują się współczesne komputery i konsole. Z pierwszoosobowego shootera, gra może przeistoczyć się w skradankę, zabawę w hackera, a także typowy storytelling. To od gracza zależy jaką ścieżką podąży, a część jego wyborów będzie miała ogromny wpływ na dalsze losy wielu postaci. No może trochę przesadzam, ale grę można zakończyć na różnoraki sposób i to, w jaki sposób się to odbędzie – zależy tylko od nas.
O systemie modyfikacji, implantów i umiejętności można napisać naprawdę dużo. Ścieżek rozwoju mamy wystarczająco dużo, aby trafić w gusta nawet najbardziej wybrednych graczy. Każdy może je dopasować pod swój styl rozgrywki, co najważniejsze – jeśli nie bezie nam on pasował, zawsze możemy zresetować ustawienia i pójść inną drogą.
Deus Ex – Human Revoluton to gra praktycznie idealna, powinien w nią zagrać każdy wielbiciel Cyberpunka. To także produkcja, która powinna się spodobać wielbicielom skradanek i fpsów. Może nie wszystkim podejdzie klimat, ale można to ocenić już po kilku pierwszych minutach.
