Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

KSIĄŻKI

Francesco Fioretti – “Sekretna księga Dantego”

ONA:

Dante Alighieri – to był dopiero przekoleś! Prawie siedem stuleci temu napisał poemat, który do dziś jest uznawany za arcydzieło literatury światowej. Uważałam na języku polskim w pierwszej klasie liceum, więc wiem, że jest to jedno z najważniejszych dzieł, które powstały w Średniowieczu i którym inspirowali się twórcy nawet wieeele lat później. „Boska komedia” to kwintesencja tamtej myśli filozoficzno-teologicznej, z dodatkiem historii jak i samego żywota twórcy. Nie ma co ukrywać, Dante odwalił kawał dobrej roboty, ale też od razu pojawiły się głosy, że człowiek sam takiego czegoś nie byłby w stanie wymyślić. Musiały mu pomóc jakieś niezwykłe siły, przy czym nie do końca wiadomo, czy były to moce dobre, czy złe. Tadam – oto i pomysł na książkę! No, może niezupełnie. Ale Francesco Fioretti, sycylijski badacz życia i twórczości Dantego, postanowił stworzyć powieść, w którą bardzo interesująco wkręca swojego „idola”. 

Książkę otwiera prolog, który ujął mnie totalnie tym, że jest napisany w bardzo wyjątkowy sposób. Znalazłam w nim dwa zdania, które podkreśliłam sobie, bo są one wyjątkowe i mam wrażenie, że zostały tam umieszczone właśnie dla mnie… „Gdy masz dwadzieścia lat, wierzysz nierozsądnie, że twój los zapisany jest w gwiazdach.” i chwilę dalej „Gdy masz dwadzieścia lat, nie wolno ci całkiem stracić ducha”. Mam – jeszcze dwadzieścia lat. Dwadzieścia siedem, ale to ciągle dwadzieścia…

A potem zaczyna się bitwa pomiędzy garstką templariuszy a setkami muzułmanów. Ktoś ważny umiera. Ktoś inny dostaje misję…

Przenosimy się w inne miejsce, kilka lat później. Główny bohater, Giovanni, udaje się do miejscowości, w której żyje Dante. Niestety, wieszcz, który okrzyknięty został najlepszym poetą wszech czasów, umiera. Giovanni jest zrozpaczony, nie dane mu było spotkać swojego mistrza. Przy zwłokach poety, wystawionych w kaplicy poznaje za to jego córkę, Antonię, która jest zakonnicą i przybrała imię Beatrycze. Bohater, który jest medykiem, szybko zauważa, że denat ma poczerniałe usta, więc przyczyną jego śmierci nie było „morowe powietrze”, a z pewnością trucizna… Podczas rozmowy z córką mistrza, Giovanni wyjaśnia skąd go znał oraz sugeruje, że Dante musiał być podtruwany przez dłuższy czas. Tą hipotezą skupia na sobie uwagę zakonnicy, której uroda zdecydowanie nie pasowała do habitu. Prawda jest taka, że Dante miał wrogów wielu. Przeszkadzał duchownym, władcom i politykom. Jego najsłynniejsze dzieło wypełnione po brzegi było symbolami i analogiami do prawdziwych osób i wydarzeń. No i co najciekawsze, czy jeden, zwykły człowiek mógł napisać tak wyjątkowe dzieło? Gdyby słuchać plotek tamtejszych osób, Dante miał zejść do za życia do piekła i zdobyć tam nadzwyczajne moce lub też był tajnym mistrzem rycerzy Nowej Świątyni i powstał na boskie podobieństwo. W swym słynnym dziele miał zaszyfrować Tajemnicę Prawa Bożego i w ten sposób sekret skrywany od stuleci miał odnaleźć bezpieczne miejsce. I potem okazuje się, że ostatnia część „Raju” nie została ukończona (lub została, ale ktoś ją skrzętnie ukrył – ciekawe dlaczego). Czyżby Dante propagował jakieś niebezpieczne teorie?

Książkę Fiorettiego czyta się całkiem fajnie. Mamy tu trochę polityki, trochę wątków religijnych, jest jakiś spisek, są i mordercy. Tło zarysowane jest w ciekawy sposób, a autor nie kryje się z tym, że miesza fakty ze swoją wyobraźnią. Tajemnica poprowadzona jest w sposób wciągający, przemierzając nie tylko przez meandry głównego problemu, ale też przez wątki bardzo prywatne. Mamy tu nie tylko potencjalne morderstwo, skrzętnie ukrywaną tajemnicę, ale i nieszczęśliwe formy miłości, jest też trochę seksu, kurestwa, zazdrości i odrzucenia. Sporą rolę w tej powieści zdobyły kobiety – „Przeklęte kobiety, diablice wcielone, kiedy z uporem prowadzą z tobą potajemnie wojnę.” Losy bohaterów interesująco się przeplatają, by w końcu połączyć się w sensowną całość. Język jest przyjemny, bogaty i niezwykle dostojny. Autor stylizuje go na epokowy i skrupulatnie dobiera słowa. Widać od razu, że jego wiedza na temat Dantego i tamtych czasów jest ogromna, a książka dzięki temu nabiera wartości z każdym kolejnym rozdziałem. A pod koniec możemy przeczytać jak te siedem wieków temu przygotowywano się do poczęcia syna: „(…) po tygodniu przygotowań, wiczeń fizycznych, diety na bazie wyszukanego jedzenia, zdrowego chleba i dobrego wina, pieczonej dziczyzny i cielęciny, ciepłych i suchych posiłków, wstrzemięźliwości seksualnej, aby nasienie się rozgrzało i zyskało więcej wigoru, jak radzili medycy. By mieć całkowitą pewność, że urodzi się syn, podwiązał sobie po lewej stronie mosznę, ponieważ to po lewej stronie gromadzi się słabe i zimne nasienie, z którego rodzą się córki.” – ale karma to dziwka, urodziła się córka. Ha!