ON:

Jest taka gra na konsolę XBOX360, która rzuciła wielu graczy na kolana, to właśnie ona postawiła grubą kreskę pomiędzy nową i starą generacją konsolowych gier. Mowa oczywiście o „Gears of War”. Flagowy tytuł Microsoftu ma już 9 lat. Są dni, podczas których wracam do tej produkcji i staram się wbić kolejne achki, by dobić calaka. Najlepsze jest to, że pomimo tylu lat „Gearsy” się bardzo nie postarzały. Nadal dają cholernie dużo frajdy.

Dokładnie za 4 dni oficjalną premierę będzie miało „Gears of War Ultimate Edition”. W dniu dzisiejszym Microsoft zniósł embargo na recenzje i mam wreszcie okazję napisać kilka zdań na temat odnowionej i unowocześnionej wersji „Gearsów”, tyle że tym razem pojawiają się one w wersji na konsolę XBOX ONE. To świetny krok, bowiem nowe pokolenie graczy będzie miało okazję zapoznać się z wydarzeniami, które miały miejsce 14 lat po ataku Szarańczy na planetę Sera. Incydent, który rozpoczął wieloletnią walkę, był wielkim zaskoczeniem dla mieszkańców tego kawałka kosmosu. Na szczęście po tak długim czasie wydaje się, że nastąpił przełom i że jest wreszcie szansa na zakończenie tych walk.

Gra rozpoczyna się w momencie, w którym Dominic Santiago otwiera celę więzienia, w której przebywa niejaki Marcus Fenix. To twardziel jakich mało, to także ikona poprzedniej generacji konsoli od Microsoftu. Właśnie nim przyjdzie nam grać i jego oczami poznawać historię opowiedzianą w zremasterowanej edycji GOW.

Za reedycję kultowej strzelanki zabrało się studio The Coalition. Do gry wprowadzono sporo zmian i nie skończyło się tylko na poprawionej oprawie graficznej. Jeśli już przy niej jesteśmy, to muszę przyznać, że nowe/stary „Gearsy” wyglądają naprawdę świetnie. Ten tytuł i tak przetrzymał próbę czasu, ale teraz to zupełnie inna klasa. Całość działa w 1080p przy szybkości 30-tu fps-ów w kampanii oraz 60-ciu w rozgrywkach online. Na nowo stworzono przerywniki filmowe, które potrafią zachwycić, a mimika postaci jest obłędna. Nie powiem, że jestem obsrany, bo teraz takie animacje to standard, ale studio zrobiło świetną robotę, dając nam produkt naprawdę wysokiej jakości.

Kampania w „nowym Gears of War” jest inna, niż ta, którą znamy z konsoli XBOX360. Dodano do niej nowy poziom, który wcześniej dostępny był tylko dla graczy PC-towych, którzy odpalili GOW w ramach Games for Windows. Mowa o walce z Brumakiem, który teraz wygląda jeszcze bardziej epicko niż kilka lat temu. Poza tym nie zmieniono niczego w samym scenariuszu i etapach. Pojawiły się komiksy, które możemy przeczytać w extrasach, pojawiły achki, między innymi za multi i są one trochę inne niż te, znane z oryginalnego GOW. Pozostawiono oczywiście tryb kooperacji, który pozwala grać nie tylko przez Sieć, ale także lokalnie, na kanapie razem z kumplem. To to jest kwintesencją zabawy.

„Gears of War Ultimate Edition” to także cztery dodatkowe tytuły. Kupując teraz zremasterowaną edycję na XBOX ONE, będziecie mogli na koniec roku pobrać 4 gry z serii w ramach zapowiadanej kompatybilności wstecznej. Są to: „Gears of War”, „Gears of War 2”, „Gears of War 3” oraz „Gears of War Judgement”. Dzięki temu nowi gracze poznają resztę historii opowiedzianej w tej epickiej grze.

„GOW: Ultimate Edition” możecie już kupić za niewiele ponad 100 złotych, sugerowana cena to 139 PLN. Za te pieniądze naprawdę warto!