Peter Watts – „Ślepowidzenie”

ON:

Na koniec tygodnia pozostaje mi „dowalić” z grubej rury. Jeśli do tej pory niektóre zrecenzowane przeze mnie książki były „cieżkie” w odbiorze, to dzisiejsze dzieło naprawdę zaliczam do kategorii hardcore. Pomimo „ciężkości” nie można odbierać „Ślepowidzeniu” Petera Wattsa jednej rzeczy – geniuszu. 

Pierwszy kontakt z obcą rasą opisywany był w setkach, jak nie w tysiącach książek. Temat ten pojawiał się także w filmach i komiksach. Za każdym razem wyglądało to inaczej, za każdym razem twórcy starali się pokazać to „coś”, co odróżnia nas od innych myślących istot. Nikomu nie udało się tego dokonać w sposób idealny. Blisko był Asimov w „The Gods themselves”, wydaje mi się jednak, że Watts przeskoczył poprzeczkę zawieszoną przez Asimova, a co więcej – wyniósł ją do góry.

Świat Petera Wattsa jest zaawansowanym technologicznie tworem, w którym człowiek jest „mięsem”. Technologia jest tak bardzo zaawansowana, że większość procesów i obowiązków przejęły od ludzi rozbudowane i zaawansowane SI. Po ulicach stąpają wskrzeszone wampiry – osoby, które znów żyją, ale ich procesy myślowe i ogólnie procesy są bardziej zaawansowane, niż te, które zna człowiek. Mięso, które pozostało, musi się dostosować albo przechodzi szereg modyfikacji i przystosowuje się do nowego porządku, albo też pogrążają się w wirtualnej rzeczywistości, która wydaje się być jedyną ucieczką. Wszystko, co dzieje się na Ziemi, ma swój dziwaczny porządek. W tym świecie nie ma już rzeczy niemożliwych. Wsadzenie do jednego ciała wielu osobowości? Nic trudnego. Stworzenie syntetyka bez połowy mózgu? Nic prostszego. Właśnie takim syntetykiem jest Siri Keeton.

Pewnego dnia nad planetę ludzi przylatują pojazdy należące do obcej cywilizacji. Dziwne obiekty wykonują coś w rodzaju zdjęcia naszego świata, a następnie wysyłają sygnał w odległą część kosmosu. Ziemscy przywódcy, znudzeni codziennością, znudzeni SI i VR, postanawiają wysłać misję, która ma nawiązać kontakt z dziwną cywilizacja. Statek, który ma wyruszyć w kosmos, zwie się Tezeusz, a na jego pokład wejdą: lingwistka o czterech osobowościach, biolog – cud inżynierii biotechnologii, doświadczony żołnierz oraz syntetyk. Dowódcą statku jest wampir, zmodyfikowany inteligentny i drapieżny twór skonstruowany przez ludzi. W tej całej mieszaninie ważnym elementem jest syntetyk, który z racji swojego „stworzenia” ma za zadanie zbierać informację z całej podróży i kontaktu. Wszystkie dane mają być pozbawione interpretacji oraz emocjonalnego zaangażowania. Dostarczyć ma po prostu czystą wiedzę, która tak bardzo oczekiwana jest przez zleceniodawców misji. Gdy Tezeusz dociera do Obłoku Oorta, dochodzi do pierwszego kontaktu.

Peter Watts napisał książkę, której czytanie może boleć. Spowodowane jest to mnogością wątków i odniesień do znanych nam współcześnie nauk, elementów kultury, sztuki, do ludzkich zachowań i wierzeń, to także szeroko opisana wiedza z zakresu biologii, chemii, psychologii i astronomii. Dosłownie każda strona przepełniona jest koncepcjami i odniesieniami do badań. To jest to liźnięcie eksperymentu Patricka Haggarda, który pokazuje, że wolna wola może zupełnie nie istnieć, to znów rozkłada on na części choroby psychiczne, ale najważniejsze jest coś innego – świadomość. To ona jest dla Wattsa główną niewiadomą i podważa on jej przydatność. Wszystko zaś tłumaczone jest tłumaczone słowami Syntetyka – Siriego Keetona.

Czytanie „Ślepowidzenia” jest trudne, ale ukończenie książki daje naprawdę ogrom satysfakcji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Marudy

Podziel się postem
468 ad