ONA:

Odkąd istnieje ten blog, wiele osób podrzuca nam różne tytuły do recenzji. Książki, filmy, gry i muzykę – co tylko się da. Sporo z nich mamy już za sobą, ale przecież jeszcze więcej na nas czeka. Dziś napiszę o książce, którą zaproponowała mi bardzo ważna osoba, stały czytelnik z naszych stron. Pozdrawiam serdecznie panie Zbigniewie. „Domofon”, który mi pan polecił, to zaiste świetna książka.

Zygmunta Miłoszewskiego okrzyknięto polskim Stephenem Kingiem. Okej, to zdecydowanie za dużo powiedziane. Co prawda mi już lekko mija fascynacja Kingiem, bo coraz więcej widzę w jego twórczości wtórności, która nie potrafi mnie zaskoczyć, ale klimat jest. I na tym jego wyjątkowość polega. Miłoszewski bazuje w budowaniu tajemnicy w swojej powieści, na mistrzach gatunku i absolutnie nie jest to zarzut. Dzięki temu stopniuje emocje, wodzi za nos i powoduje, że czujesz dyskomfort. I to jest super – na tym polega pisanie horrorów i całej reszty pozostałych dreszczowców.

Warszawskie osiedle. Nic nadzwyczajnego. Typowe blokowisko, typowe osiedle, typowi mieszkańcy. To właściwie może zdarzyć się w każdym innym miejscu i mieście. Agnieszka i Robert przeprowadzają się z prowincji do stolicy. ich marzenia o nowym, lepszym życiu są ogromne. Startem jest niewielka kawalerka, właśnie na tym zwykłym osiedlu. Szkoda tylko, że makabra zacznie dziać się bardzo szybko. Trup bez głowy w kałuży krwi? Tak, to chyba dobry start.

Nagle zwykłe osiedle staje się więzieniem. Blok staje się wieżą, w której zamknięci są mieszkańcy. Zwykła codzienność zmienia się w koszmar. Z ludźmi zaczyna dziać się coś demonicznego. Kłótnie, dziwne zachowania, agresja. Własne lęki. Histeria. Klaustrofobiczna ciasnota.

Dobry horror powoduje, że masz problem, by zejść w nocy do piwnicy lub zajść na strych. Powoduje, że czujesz się niekomfortowo wchodząc do windy. Albo gdy ktoś się na Ciebie ciut zbyt dziwnie patrzy. I tak też dzieje się po „Domofonie”. To naprawdę dobrze napisana historia, w której tajemnica z każdą stroną robi się coraz bardziej gęsta i mroczna. Autor usypia czujność czytelnika tylko po to, by po czasie go przygwoździć. Bohaterowie są szalenie intrygujący, w pełnej palecie charakterów i osobowości.

Dla fanów tego gatunku – Miłoszewski może okazać się strzałem w dychę. Spełnia wszystkie oczekiwania.