ONA:

Niedziela. Za oknem pogoda barowo-samobójcza, a mroki dnia rozświetla jedynie świeczka zapachowa z ikei, o „smaku” jakiegoś słodkiego ciastka. Wlewamy w siebie ciepłe i słodkie napoje, w ramach diety rozwiewającej wszelkie smutki i troski. A z nami wczesny wieczór spędzał Anthony Hopkins i Colin O’Donoghue w filmie „Rytuał”. Wnioskuję o obsadzanie w rolach księży brzydkich aktorów, bo podczas oglądania tego filmu, moje myśli grzeszyły bardziej, widząc niebieskie oczy, zza firany czarnych rzęs Colina.

 Michael Kovak ma rodzinny interes, który prowadzi z ojcem. Biznes jest nie byle jaki i bardzo ważny, bo zajmuje się ostatnim pożegnaniem ludzi. No jest grabarzem, ot co. Od małego wychowuje się w domu, który wypełniony jest trumnami i klimatem ogólnie nieżywym. Wychowuje się bez mamy, która zmarła, gdy Michael był jeszcze dzieckiem. I właściwie, chłopak przez całe życie miota się pomiędzy życiowymi wyborami. Ale w końcu decyduje się na studia kapłańskie. I gdy mijają kolejne lata, a on ma już koloratkę wpiętą w kołnierz, znowu pojawiają się wątpliwości. Chce odejść, nie czuje powołania, nie czuje Boga, sam nie wie czego chce. I wtedy wydarza się COŚ, co zatrzymuje na chwilę czas. Zostaje wysłany do Rzymu, gdzie ma uczyć się wiary na nowo. Dodatkowo, ma poznać techniki przeprowadzania egzorcyzmów, bo duchowni zauważają, że zapotrzebowanie na tych specjalistów gwałtownie wzrosło. W „szkole” zwraca na siebie uwagę, bo nie dość, że spóźnia się na zajęcia, to jeszcze kipi z niego zwątpienie i przychodzący falami ateizm. Ksiądz-ateista? Zostaje wysłany pod opiekę ojca Lucasa, który zajmuje się egzorcyzmami. Ich pierwsze spotkanie to od razu rzut młodego na głęboką wodę. Michael uczestniczy w obrządku z udziałem młodej dziewczyny, która już jest w zaawansowanej ciąży. Widzi wiele, ale ciągle stara się to przeanalizować jak najbardziej logicznie. I właściwie, ma rację. Ale przecież jest księdzem! Lucas wprowadza Michaela w świat demonów, diabła, opętania. I o ile na początku wszystko miało sens, z każdą minutą filmu rzeczy przestają być oczywiste… I tu kończę opis, nie warto spoilerować, bo wiele rzeczy można przewidzieć, jeszcze inne wydedukować…

Film mroczny, ciekawy, trochę przerażający. Film jednego aktora, bo Anthony Hopkins w czym nie zagra, dominuje ekspresją, szalonymi oczami i rolami, które skupiają całą uwagę. I zjada Colina O’Donoghue, mimo jego niewątpliwego uroku. O dziwo, nie bałam się, chociaż momentami pojawiała się gęsia skórka. We wszystkich tego typu historiach najbardziej przeraża mnie fraza „oparte na faktach” – i niech będą one faktyczne, autentyczne i prawdziwe. Samo to jest dla mnie wystarczająco przerażające. Film fajny.

ON:

Demony podobno istnieją. Są ich dwa rodzaje: te z piekielnych otchłani oraz te, które ludzie noszą w sobie. O tych piekielnych nie wiemy za wiele, w naszych wierzeniach czasem pojawiają się w naszym świecie. Jeśli taki demon opęta ludzkiego hosta, wtedy na scenę wchodzi egzorcysta.  Na kartach historii możemy spotkać tego człowieka wielokrotnie. Czasem kościół przyznawał się do ich istnienia, innym razem działali incognito. Niezależnie czy mieli oni kościół za swoimi plecami, zawsze musieli to być ludzie wielkiej wiary. O wierze oraz jej kryzysie opowiada film pt. „Rytuał.”

Michael Kovak jest młodym przedsiębiorcą pogrzebowym, ale nie jest to zajęcie jakim ma zamiar się pałać do końca swoich dni. Droga, jaka jest dla niego przeznaczona, prowadzi przez seminarium duchowne, jednakże 4 lata spędzone na uczelni oraz nieszczęśliwy wypadek, którego był świadkiem, doprowadziły go do kresu wiary. Swoimi wątpliwościami podzielił się z jednym z ojców wykładających na uczelni. Przełożony złożył Michaelowi propozycję nie do odrzucenia – szkolenie dla egzorcystów odbywające się w Rzymie. Przyjazd i pierwsze wykłady nie zapowiadały się bardzo emocjonująco. Młody jest sceptykiem, każdą rzecz umie wytłumaczyć naukowo. Nie ma Boga, demonów, nie ma też diabła. Widząc jak ogromne rozterki targają Kovakiem wykładowca – ojciec Xavier, wysyła go do swojego dobrego przyjaciela Ojca Lucasa Trevanata. Jest on egzorcystą z prawdziwego zdarzenia. Ich spotkanie odbywa się w starym, mrocznym domu Lucasa. Kilka minut po ich poznaniu się do budynku wchodzą dwie kobiety. Jedna z nich to dziwnie zachowująca się nastolatka, będąca w zaawansowanej ciąży. Po chwili jesteśmy świadkami egzorcyzmów, gdyż młoda Włoszka jest opętana. Mimo tego, co Michael widzi na własne oczy, nadal nie jest przekonany co do swoich wierzeń. Spotkania między dwoma księżmi stają się coraz częstsze, stary wyjadacz pokazuje młodemu klesze inną stronę wiary – tą mroczną. A zaczynają się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy… Umysł odrzuca to, co nieznane i zamienia te rzeczy naukowymi odpowiednikami. Osłabiona dusza jest najlepszym gruntem na zasianie nasienia zwątpienia, a w duszy Kovaka już rośnie piękne drzewo z owocami zła. Demon, który opętał młodą dziewczynę znalazł sobie nowego nosiciela. Dojdzie więc do ostatecznej konfrontacji, walki dobra i zła…

„Rytuał” to nie jest film stricte o egzorcyzmach, ale o wierze i wątpliwościach. Bóg to nie to, co widujemy w kościołach, to coś co jest w naszych sercach i duszach. Historia jaką mamy okazję oglądać na ekranie jest bardzo zgrabnie poprowadzona. Dodatkowo na uwagę zasługują naprawdę genialne kadry, budujące świetny klimat. To bardzo ciekawy film, który możemy położyć na półce obok „Stygmatów” czy „Egzorcyzmów Emily Rose”. Warto dodać, że film podobno jest inspirowany faktami.