ON:

Jakoś tak wyszło, że jestem 34 na liście najlepszych graczy w gry logiczne na “Trueachievements”. Nie jest ona duża, bo zapisanych jest na nią około tysiąca graczy, ale i tak jest to bardzo miły wynik. We wszelkiego rodzaju gry, w których trzeba główkować pogrywam, aby oderwać się od całego tego „zabijania” i „ratowania galaktyki”, bo ktoś musi być tym etatowym wybawcą ludzkości. Jednak w chwilach gdy pistolet leży w kaburze, towarzysze podróży odpoczywają w okolicznym pubie, a na mapie galaktyki panuje spokój, to z wyciągniętymi, położonymi na ławie nogami mogę spokojnie zająć się odbudowywaniem podwodnego ogrodu z gry „The UnderGarden”.

To taka casualowa produkcja, którą można zakupić za kilka euro czy też dolarów w dystrybucji elektronicznej. Ja miałem okazje przechodzić wersję Xboxową i podobno ma ona kilka plansz mniej, niż ta dostępna na PC. Od początku widać, że to niezależna produkcja, nastawiona na rozrywkę, a nie nabicie sobie kasy.

Naszym celem jest odbudowanie podziemnego ogrodu, znajdującego się w sekretnym systemie korytarzy i jaskiń. Na każdej planszy znajdują się także muzykanci (mają wpływ na rozkwit roślin), ukryte kwiaty oraz jeden kryształ. Przy pomocy małego stworka, który przypomina mi teletubisia, będziemy eksplorowali kolejne etapy i starali się by rozkwitły one w 100%. Aby osiągnąć taki wynik potrzebujemy zebrać wszystkie bonusy oraz doprowadzić do tego, aby odrodziły się wszystkie rośliny. Robimy to przy pomocy „pyłku”, jaki zbieramy z rozsianych po mapie „woreczków”. Wszystko wydaje się banalne, ale tak nie jest. Powodem tego są budowa plansz oraz zagadki jakie przyjdzie nam rozwiązać. Ponieważ na otaczający nas kolorowy świat działają rzeczywiste prawa fizyki, to przy minimalnej wiedzy i „pogłówkowaniu” będziemy mogli poradzić sobie z zagadkami. Przeważnie są one dość proste, ciężkie nasiona pozwolą naciskać dźwignie, lekkie unoszą przeszkody, wybuchowe potrafią wysadzić zagradzające nam przejście ściany itd. Każdy kolejny etap jest coraz to bardziej rozbudowany, a na naszej drodze będą pojawiać się coraz to nowe przeszkadzajki.

Sama gra, jak już wspominałem, nie jest bardzo trudna, co najwyżej czasochłonna, bo może się nam przytrafić, że przegapimy jakiś ukryty drobiazg lub przejście i nie będziemy mogli dokończyć levelu w 100%. Nic nie szkodzi, ponieważ twórcy pozwolili nam powtarzać plansze dowolną ilość razy. Po przejściu etapu zostajemy nagrodzeni małymi bonusami (stroje, lub nakrycia głów), które ułatwią nam eksploracje kolejnych poziomów. Dodatkowo grę można przechodzić w co-opie, co pozwala na inne rozwiazywanie zagadek logicznych.

„The UnderGarden” jest sympatycznym „odstresowywaczem”, w małych dawkach wręcz relaksującym. Ma na to wpływ bardzo ładna kolorystyka (lekko fluorescencyjna i pastelowa) oraz ambientowa, chillująca muzyka. Dodajmy jeszcze, że w obecnej chwili gra plus dodatek kosztują około 15zł, co jest wręcz śmieszną suma za kilka dobrych godzin zabawy.