ONA:

Kolejna biografia. Wygląda na to, że oglądamy albo filmy „na faktach autentycznych”, albo sensacje.

Ostatnio padło na super popularny kilka lat temu film „Obywatel Milk”

Ten film można rozpatrywać pod wieloma kątami. Można mówić, że Sean Penn, który mieszał w Madonnie, jako gej był bardzo przekonywujący. Można również stwierdzić, że ten film, to film jego życia.

Można również wspomnieć o niezwykle trafnie oddanym klimacie z lat 70. Ciuchy, meble, samochody z epoki. Ba, nawet zachowanie i teksty. Jak już można było zauważyć w innych postach, ja jaram się zdjęciami. I to w tym filmie również mnie ujęło.

Nie sposób pominąć również tego o czym jest ten film. Czy jest to historia o geju? Czy jest to historia o polityce? Czy jest to historia o wolności i równości? Wszystkiego po trochu. Okazuje się, że Stany Zjednoczone to faktycznie miejsce, w którym „american dream” potrafi złapać każdego. Ale to również państwo, które zawsze ma 2 skrajnie skrajne bieguny. Z jednej strony mieliśmy bigotów, z drugiej homoseksualistów. Obie strony mają swoje racje, obie się przy nich upierają. A na końcu i tak pada kilka strzałów.

Ups. Spojler…

Jak dla mnie film fajny, historia (przynajmniej dla mnie) była zupełnie nieznana, więc zaciekawił mnie bardzo. Ale na jedno obejrzenie.

ON:

Stany zjednoczone lat 70-tych. Sex, narkotyki i rock’n’roll. W takim świecie przyszło żyć Harvey’owi Milk’owi, gejowi, który po przeprowadzeniu do San Francisco buduje w nim przystań, kolebkę dla homoseksualistów. Każdy jego krok, dyktowany jest walką o własne przekonania, o to aby w kraju wielkich możliwości bycie innym nie powodowało, że staniesz na marginesie społeczeństwa. To droga przez piekło i walka z materią, kościelnymi fanatykami i ludźmi dobrej woli którzy z homoseksualistów zrobili sodomitów i narzędzie szatana. Milk – to obraz przedstawiający te kilka lat życia Harveya od przeprowadzki poprzez wybranie go do rady miejskiej San Francisco a na tragicznej śmierci kończąc. Tak Milk umiera i to nie spojler. To przecież film biograficzny.

Zastanawiam się jak ocenić ten film. Nie jest to dzieło wybitne. To film bardzo dobry w swojej kategorii. Penn grający Milka otrzymał za swoją role Oscara. Uważam, że słusznie, bo zagrał naprawdę bardzo dobrze, wyraziście. Plusem są także stare kawałki filmów i zdjęć wplecione przez reżysera w obraz. Nadaje to charakter dokumentu. Dla mnie postać Harveya nie była znana i dopiero film mi ją przybliżył, na pewno w kręgach homoseksualnych jest on postacią znaną bardziej znaną. Nie oznacza, to że film nie przemówi do heteroseksualnego widza. Nie będzie tak. Powodem jest uniwersalne podejście i skupienie się na walce o przekonania. Wątek uczuciowy jest pokazany bardzo wysublimowanie. Tak czy inaczej jest to film na jedno oglądnięcie. Pojawił się on w wersji (książka + film) i można kupić go za kilka złotych na DVD. Jeśli ktoś lubi kino biograficzne, obyczajowe i dramatyczne może za te 3,99 brać w ciemno.