ON:
Ten tydzień, mimo że krótszy, zaliczyć możemy do szalonych. Dużo roboty i ogromna ilość dodatkowych zajęć doprowadziła do sytuacji, że po kilku dniach urlopu wskakujemy do kotła z gorącą wodą. No cóż, takie życie. W te dni, późnym wieczorem, siadam przed konsolą i odpalam na 20-30 min jakąś grę, która nie wymaga ode mnie zbytniego skupienia, a tym bardziej refleksu. Czasem są to jakieś filpery, ale przeważnie kończy się na jednym z logicznych tytułów.
To, że kocham takie dzieła, pisałem już wielokrotnie. Czasem co prawda siedzę i wyrywam włosy z głowy, gdy natknę się na poziom, który jest mądrzejszy ode mnie lub wymaga małpiej zręczności, ale na całe szczęście opisywany dziś „Storm” nie zalicza się do żadnej z tych grup. Pomimo tego, że mamy do czynienia z grą logiczną – nie możemy narzekać na skomplikowanie. Wszystko dlatego, że to dziełko jest bardzo intuicyjne. Wystarczy tylko, że znamy podstawowe zasady fizyki/mechaniki.
Naszym zadaniem w „Storm” jest zasadzenie ziarna na kawałku żyznej gleby. Przeważnie jest on w drugiej części planszy, a my musimy zrobić wszystko, by ziarenko się tam przedostało. Na początku na pomoc przychodzi podmuch wiatru, który pozwala pchać nasionko, a także przesuwać małe patyki. Później dochodzi jeszcze manipulacja deszczem oraz błyskawicami. Każda umiejętność przyda się nam do czegoś. Błyskawice potrafią zniszczyć stojące na drodze kamienie, a deszczówka uzupełni rozpadliny i uniesie ziarno na powierzchnię. Etapy zaserwowane przez twórców podzielone są na pory roku. Każdy jest inny i im dalej posuniemy się w grze, tym większym będzie dla nas wyzwaniem ich ukończenie. Ale nie obawiajcie się „Storm” nie frustruje, a każdy level można przejść przeważnie za pierwszym razem. Wystarczy odrobina wysiłku umysłowego.
Graficznie nie można grze nic zarzucić. Ładnie renderowane tła i miłe dla oka efekty to coś, czym raczy nas ten tytuł. Woda sobie plumka, wiatr wieje, błyskawice grzmią. Wszystko jest takie, jak powinno, czyli przyjemne. Efekty dźwiękowe także nie nużą i nie denerwują.
„Storm” to tytuł relaksacyjny. Nie ma tu strzelania, biegania i wartkiej akcji. Gra idealnie nadaje się na krótsze jak i dłuższe wieczorne posiadówki przy konsoli. Warto szczególnie, że jej cena to jakieś 30 zł.
