ON:

Czasami w nasze ręce wpadnie gra, która wydaje się totalnie nie pasować do naszej kolekcji, a później, po rozpoczęciu pierwszej sesji, oddajemy się jej całkowicie. Właśnie tak miałem z de Blob 2, grą wydaną przez nieistniejące już studio THQ. Pstrokate pudełko i kolorowy kulkowaty stworek na okładce mogą sugerować produkcję dla dzieci i właściwie tak jest. Gdyby nie pewien drobny szczegół – ten tytuł ma coś w sobie coś, co przyciągnęło dorosłego faceta do konsoli na długie godziny.

de Blob 2 to gra na niedzielne popołudnia, kiedy leczymy kaca, cały świat jest zły, a my jedynie co możemy zrobić to przesuwać gałkę pada i naciskać guzik A. Historia opowiedziana w grze jest dość prosta. Oto bowiem wielki, kolorowy świat został spaczony przez czarnego, stworzonego z tuszu, dyktatora. Jego wojska skutecznie pacyfikują okolicznych mieszkańców i wysysają kolory z budynków, zwierząt i stworków zamieszkujących te ziemie. Smutne czasy nastały i wydaje się, że nikt nie pomoże zastraszonym przez tyrana podwładnym. Ale co by to było, gdyby nie pojawił się rycerz w lśniącej, (choć w tym przypadku można powiedzieć w kolorowej) zbroi. Jest nim tytułowy de Blob. To stworzony z wody owalny stworek, który potrafi absorbować kolory. Wystarczy, że wskoczymy do sadzawki pełnej farby i w ten sposób zwiększymy swoją objętość. Tak uzbrojeni możemy zacząć walkę z najeźdźcą. Aby wygnać go z krainy, musimy przywrócić kolory wszystkim budynkom i ich mieszkańcom, zniszczyć wszystkie skrzynki z zapasami itd. Na każdym z etapów czeka nas kilka, czasami nawet kilkanaście zadań. Podzielone są na te dziejące się ponad ziemią i na te, które przyjdzie nam wykonywać w ciemnych kanałach. Te pierwsze przeważnie polegają na pomalowaniu na odpowiednie kolory budynków lub zniszczeniu przeciwników i ich ekwipunku. Zadania podziemne to inna śpiewka. Tam w mrocznych, ciasnych pomieszczeniach pełnych dźwigni i wind musimy dotrzeć do wyznaczonego punktu i po pokonaniu pewnej ilości przeciwników, uruchomić przepływ kolorowej farby. Ta wycieknie na powierzchnię, napełniając fontanny i sadzawki, przez co łatwiej będzie nam realizować nadziemne questy.

de-blob-2-blue-wallpaper

Im dalej w miasto, tym ciekawiej. Pojawiają się wieżowce i nowi przeciwnicy, którzy wymagają od nas specjalnej taktyki, aby ich pokonać. Np. niektórych możemy zniszczyć tylko gdy Blob jest w odpowiednim kolorze, inni zaś wysyłają w naszym kierunku dyski, które zaciągają nas do sadzawek pełnych tuszu. Zapomniałem dodać, że czarna maź jest dla nas zabójcza. Jeśli w dość krótkim czasie nie oczyścimy się w pobliskich kałużach lub fontannach z wodą, to będziemy musieli zacząć przygodę od początku.

Aby urozmaicić rozgrywkę na każdym z etapów znajdziemy około 70-ciu ukrytych przedmiotów. Za zebrane żarówki możemy ulepszyć naszą postać, zaś inne znajdźki pozwolą nam odblokować dodatkowe grafiki w extrasach. O taka głupotka, a cieszy.

de-blob-2-the-underground-xbox-360-1294320574-016

Pod względem graficznym i dźwiękowym nie możemy tytułowi niczego zarzucić. Grafika jest śliczna i kolorowa – cieszy oko. Dźwięki nie drażnią i są naprawdę idealnym tłem pod niedzielnego kaca.

De Blob 2 jest grą zręcznościowo logiczną, która nie wymaga od nas większego zaangażowania, dopiero późniejsze etapy są zakręcone i trzeba pogłówkować, ale spokojnie – małpka w naszej głowie nie umrze. Fajny, sympatyczny tytuł, na dodatek za małą kasę.