Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

GRY

Batman: Arkham City (XBOX360)

ON:

Gdy kilka dni temu po raz kolejny odpaliłem Batman: Arkham City, przywitał mnie save z datą 20.10.2011 i z postępem wynoszącym 6%. Dlaczego nie grałem w tę grę od tego czasu? Też zadaję sobie to pytanie, bowiem jej poprzedniczka bardzo mnie wciągnęła i przyniosła wiele godzin naprawdę wyśmienitej zabawy. Ponieważ nie za wiele pamiętałem z tych 6%, postanowiłem skasować zapis gry i zacząć przygodę z nietoperzem po raz kolejny.

Minęło kilkanaście miesięcy od wydarzeń znanych z Arkham Asylum. Więźniowie nie zamieszkują już wyspy, na której znajdował się sławny szpital, ale przebywają w specjalnie wyselekcjonowanej części miasta. To tytułowe Arkham City. W jego mury dostaje się Bruce Wayne. Znalazł się tam, ponieważ tego chce niejaki Hugo Strange – facet mający manię wielkości. Ale nie z tego powodu psychopata jest niebezpieczny. Wie on, kim tak naprawdę jest Wayne, wie, że ściągając go w mury miasta, sprowadza tutaj Batmana. Nietoperz nawet incognito jest niebezpiecznym przeciwnikiem i dość szybko wyrywa się z łap oprawcy. Gdy już dotrze do kapsuły, w której znajduje się jego sprzęt, zacznie się prawdziwa przygoda.

Studio Rocksteady postawiło na najlepsze rozwiązanie, bowiem dało nam to, co dobrze znamy z Batman: Arkham Asylum, tyle że jeszcze lepsze i jeszcze większe. Zamiast wyspy – kawałek miasta, zamiast garstki wrogów – mamy całą masę bosów i minibosów, pomniejszych questów i historii. Każda z nich jest wyjątkowa. Mogę śmiało powiedzieć, że to znów zasługa Paula Dini. Jeśli go nie znacie, to powiem tylko, że współpracował on z Kevinem Smithem oraz odpowiada za całą masę animowanych odcinków Batmana. Scenariusz co chwila jest w stanie nas zaskoczyć. Dini stara się prowadzić historię w taki sposób, aby żaden z graczy nie spodziewał się tego, co czeka go w kolejnych lokacjach. Poza Jokerem pojawia się Freeze, Pingwin, Dwie twarze i wiele innych znanych z uniwersum DC postaci. Główny wątek jest naprawdę świetny, ale nie martwmy się, poboczne questy także są wyjątkowo dobre. Podoba mi się np ratowanie zakładników z rąk Człowieka Zagadki, czy etapy, podczas, których przyjdzie nam kierować Kobietą Kot. No właśnie – to jest także jedna z nowości, jaka pojawia się w Batman: Arkham City. Selina Kyle jest postacią inną niż nietoperz. Zaopatrzona w pejcz oraz wyjątkowy wachlarz ciosów, jest tak samo zabójcza jak Bruce. Pamiętajmy jednak, że przy tej produkcji nie ginie żaden złoczyńca (no prawie żaden, ale nie spolerujmy). W pakietach DLC pojawił się także Robin oraz Nightwing, ale nimi już nie za bardzo pobawimy się w wątku fabularnym, lecz będziemy kontrolować ich postacie podczas rankingowych wyzwań.

Gra daje nam praktycznie pełną swobodę. Możemy zwiedzać miasto i szukać zagadek Ridlle’a lub ukrytych zadań, rozpocząć wirtualne szkolenia, których ukończenie przyniesie nam nagrodę w postaci ulepszenia sprzętu lub zabrać się za zaliczanie wewnętrznych wyzwań, np. zniszczenie wszystkich kamer „ochrony” w mieście. Tak samo jest ze sposobem, w jaki przejdziemy grę. Możemy bawić się cichego zabójcę lub po prostu na chama iść i lać po ryjach kolejnych łotrów. Wolna ręka to jeden z ogromnych plusów tego tytułu.

Pod względem graficznym i dźwiękowym jest jeszcze lepiej, niż w przypadku brata. Wszystko zostało dopieszczone i dopięte na ostatni guzik. Po raz kolejny jest tak, że aby w 100% cieszyć się grą najlepiej grać na dużym TV z podpiętym 5.1. Wtedy wyłapiemy każdy smaczek.

Batman: Arkham City to przykład na to, że kontynuacja może być jeszcze lepsza niż część pierwsza. Dopieszczenie każdego elementu i dodanie kilku nowych spowodowało, że chce się nam po prostu zwiedzać miasto i szukać poukrywanych zagadek. Świetna gra, teraz także w bardzo dobrej cenie. Warto.