Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

KSIĄŻKI

Douglas Adams – “Autostopem przez galaktykę”

ON:

Siedzisz przy komputerze i wiesz, że masz 30, max 40 minut na napisanie kilku zdań, które wylądują dziś na blogu. Czas nagli, ręce drżą, a serce bije niesamowicie szybko. Do tego wszystkiego nasz wilk ma jakieś ciężkie dni i non-stop szaleje, przybiega, liże i szczeka. Nie wiem w co ręce włożyć, terminy gonią jak szalone, a doba nadal ma tylko 24 godziny, mimo tego, iż składałem podanie o jej wydłużenie do 36. Widocznie ktoś tam na górze ma ważniejsze rzeczy do roboty.

Moje problemy wydają się jednak błahe w porównaniu z tymi, które ma Artur Dent. Pewnego poranka okazuje się, że jego posiadłość musi zostać zburzona, gdyż na jej miejscu powstanie wspaniała obwodnica, czy inne ustrojstwo. Artur mógł się odwołać od decyzji Zarządu Dróg i Autostrad gdyby nie to, że nie miał o niej zielonego pojęcia. Wiadomo karma to dziffffka. Dlaczego to piszę? Bo tego samego dnia ma zostać zniszczona planeta Ziemia. Kto? Co? Dlaczego? Bo gdzieś w galaktyce Zarząd Gwiezdnych Dróg i Autostrad postanowił na miejscu naszej planety pstryknąć obwodnice lub coś podobnego. Ludzkość mogła się odwołać od decyzji, ale nie miała o niej zielonego pojęcia. BUM! „This is end of the world…

Artur ma jednak więcej szczęścia niż rozumu, bo jego przyjaciel Ford Prefekt, współtwórca fantastycznego przewodnika „Autostopem przez galaktykę”, w ostatniej chwili ratuje mu dupę.
I tak dwaj panowie lądują na pokładzie jednego ze statków biorących udział w demolce Ziemi. Rozpoczyna się szalona przygoda granicząca z absurdem i dobrym smakiem. Można powiedzieć, że historia jest szczątkowym poradnikiem o tym,jak podróżować lub nie podróżować po bezkresie wszechświata. Poza perypetiami naszej dwójki i przypadkowo napotkanych osób i robotów z depresją, będziemy mogli poznać co ciekawsze informacje o kosmicznej otchłani. Dowiemy się między innymi, że delfiny to tak naprawdę bardzo inteligentni kosmici, którzy w dzień zagłady dzielnie się ewakuowali i zostawili nam wiadomość „Cześć i dzięki za ryby”. Poznamy kilka lokalnych walut, między innymi trójkąty o boku 16 kilometrów, które z niewiadomych przyczyn zostały wycofane z obiegu. Takich smaczków jest więcej i potrafią doprowadzić nas do łez, bowiem opisy są barwne i wywołują częste napady śmiechu.

Douglas Adams stworzył powieść absurdalną, która stała się kultowa dzięki tej absurdalności. Nabija się w niej z hipotez, pytań o sens życia, ale i z przyziemnych spraw takich, jak krykiet. Sześć tomów, które okazały się od lat 80-tych, ewoluuje wraz z kolejnymi tomami i staje się bardziej bliska czytelnikowi. Całość jest naprawdę wyśmienita, przypomina trochę „Świat Dysku” tyle, że dzieje się w kosmosie, a humor podchodzi pod Monty Pythonowskie skecze. Pozycja obowiązkowa dla fanów zakręconych spaceoper.