ON:
Na światowym rynku gier Polacy dają radę. Techland walczy o pierwszeństwo w grach z zombiakami, CI chce dać nam polskie „Darks Souls”, a warszawskie Flaying Wild Hog, znane z „Hard Reset” i „Shadow Warrior”, postanawia zaprezentować nam grę dla dzieciaków.
Jest to dość dziwne, bo wcześniejsze produkcje tego studia skierowane były do dorosłych graczy, przez co kolorowa platformowka zupełnie nie pasuje do poprzednich wytworów. „Juju”, bo tak zowie się ich gra, to totalny skok w bok, gdyż mamy do czynienia z dwuwymiarową platformówką dla dzieciaków. Czy wyszło dobrze? Okazuje się, że tak.
Juju to różowa panda, która wraz ze swoim przyjacielem Rayo wpakowała się w ogromne tarapaty. Przypadkowo uwolnili schwytanego przez laty potwora, który porwał ojca głównego bohatera. Co więc nam pozostaje? Ruszyć cztery, różowe litery i uratować ojca, a jednocześnie pokonać niemilca. Jak wcześniej wspomniałem Juju jest pandą, stworkiem ślicznym i sympatycznym, co ma spowodować, że każdy z graczy się w nim zakocha. Szczególnie zrobią to dzieciaczki. Co ciekawe, twórcy postawili na rozgrywkę co-op i pozwala to bawić się rodzicom wraz z ich pociechami. Nie jest to może mega wysublimowana rozgrywka, ale pozwoli na spędzenie z dzieciakiem 4-5 godzin, co jest całkiem sensowną ilością czasu poświęconego na elektroniczną zabawę, szczególnie jeśli chcemy spędzić ten czas ze swoją pociechą.
Oprawa audio oraz wideo jest naprawdę na wysokim poziomie. Kolorowe plansze, zróżnicowane światy i złe postacie potrafią nas zaskoczyć. Kolejne poziomy, skonstruowane są w sposób przemyślany i naprawdę nie będziemy się nudzić. Levele pełne są kolorów, a ukryte elementy czasami wydają się być przygotowane specjalnie pod dorosłych graczy, którzy w coopie bawią się z dzieciakami. Gdy przebiegniemy do końca planszy, możemy zawalczyć jeszcze o jakiś bonus i wyruszyć w dalszą podróż. Na końcu każdego z poziomów czeka na nas jeden z bosów. Ukończenie tych etapów nie jest trudne, wymaga od nas jedynie odrobiny refleksu. Gdy już zaczniemy zabawę na dobre, zobaczymy, że nie jest tak źle, jakby się wydawało. Wszystko jest przemyślane i podane w taki sposób, aby zapewnić zabawę dorosłym oraz ich pociechom.
Jeśli za produkcję zabierze się taki stary koń jak ja, to tylko dlatego, że w bardzo łatwy i szybki sposób możemy otrzymać 1000GS. Achievementy wpadają jeden po drugich i nie jest ich wyjątkowo dużo. Każdy łowca ucieszy się z łatwego calaka. Warto ściągnąć „Juju” z rynku, bo do wtorku można go kupić po dużej przecenie, płacąc za ten tytuł dosłwonie grosze.
