ON:

Neal Stephenson to autor, którego chciałbym posłuchać. Marzy mi się zasiąść na jednym z jego wykładów i wysłuchiwać opowieści, które snuje. Dla mnie to geniusz nowoczesnej prozy, która zahacza o cyberpunk, powieść korporacyjną i social fiction. Pierwszy raz spotkałem się z jego storytellingiem w postcyberunkowym „Diamentowym Wieku”. Był rok 1995 albo 1996. Od tego czasu miałem okazję przedrzeć się przez kilka jego powieści, a także traktatów naukowych, jeśli tak można nazwać jego wykłady, dotyczące informacji i jej znaczenia dla współczesnego świata. To geniusz, obserwujący zachowania różnych grup społecznych i ich wpływu na szczególne elementy świata. 

„Cryptonomicon” to powieść cegła. W pewnym momencie Stephenson zaczął tworzyć książki, które bardzo ciężko schować do kieszeni. Opisywany dziś tytuł ma ponad tysiąc stron, na których znajduje się 99 rozdziałów. Na dodatek klucz do poznania tajemnej wiedzy ukrytej w tej książce nie jest do końca znany. Sam autor pisze już o tym na samym początku. Jeśli nie skupicie się na „Cryptonomiconie”, to równie dobrze możecie poprosić kogoś z boku, aby wziął tę cegłę i jebnął Wam nią w pysk. Czytanie Stephensona bez zaangażowania może równać się tylko z przebrnięciem przez „Lód” Dukaja. Chociaż panowie piszą inaczej, to jednak obydwaj w dość ciężki i wymagający od czytelnika oddania sposób.

Wróćmy jednak do książki Neala. Gdybym miał powiedzieć kto jest jej głównym bohaterem, to pominąłbym czterech mężczyzn, którzy przewijają się przez większą ilość stron i powiedziałbym, że głównym bohaterem „Cryptonomiconu” jest informacja. Dobrze czytacie – bohaterem, a może bohaterką jest informacja. To ona wpłynęła na rozwój nauki, kultury, sztuki, to dzięki niej wygrywamy lub przegrywamy wojny, to za nią korporacje płacą największą kasę. Poza informacją poznamy czterech głównych bohaterów – osoby, które o informacji, jej szukaniu, posiadaniu i przekazywaniu, będą mogli powiedzieć wszystko. Pierwszy z nich to sierżant Robert Shaftoe USMC, kolejnym jest Goto Dengo, porucznik cesarskiej piechoty morskiej. Ostatnia dwójka to Lawrence Pritchard Waterhouse – muzyk i kryptolog, oraz jego wnuk Randall Lawrence Waterhouse – haker i biznesmen. Na tysiącu stron poznamy także masę, dosłownie masę postaci drugoplanowych, które mają mniejszy lub większy wpływ na całą historię.

Mamy tutaj do czynienia z dwoma wątkami, które wzajemnie się przeplatają. Jeden rozgrywa się w czasie II Wojny światowej, drugi zaś współcześnie, w czasach hakerów i swobodnego przepływu informacji. Wiele z opisanych scen są puszczeniem oka do czytelnika, bo możemy w nich odnaleźć nawiązania do sławnych postaci, miejsc i wydarzeń historycznych. Dużo też tutaj geekowegO, a może i nawet nerdowego języka. Wszystko tak naprawdę zaczyna się od oddziału specjalnego nr 2702, który ma za zadanie rozprawić się z Enigmą. Gdy tak skaczemy pomiędzy kolejnymi rozdziałami, poznajemy wydarzenia obserwowane z perspektywy różnych osób, zdajemy sobie sprawę z tego, że „Cryptonomicon” jest książką szpiegowską, powieścią przygodową, thrillerem, dramatem, socal i political fiction, a także sagą rodzinną, która powiązana jest z inną „cegłą” Stephensona, a mianowicie „Cyklem barokowym”.

Neal Stephenson stworzył dzieło trudne w odbiorze, ciężkie, a jednocześnie idealnie wyważone, dopasowane i cholernie inteligentne. Lektura „Cryptonomiconu” jest jak randka z cholernie inteligentną i jednocześnie seksowną laską, która odpowiednio potraktowana pokaże Ci wszystkie swoje tajemnice. No więc do dzieła.