ONA:
Ten film to jedna z moich fav perełek, a mimo to, sięgam do niego stosunkowo rzadko. Zwykle przegrywa z „Die Hard 4.0”, który też kocham totalnie. A o czym jest „RED”? Wyobraźmy sobie najlepszych agentów z różnych państw na emeryturze. Czy siedzą w domach, bawią wnuki i oglądają „Koło Fortuny”? Czy może dogorywują smutnie w domach spokojnej starości? A może próbują ustawić własne życie na odpowiednie tory, żeby rutyna pojawiła się, nawet i po 50ce? Główny bohater Frank (w tej roli Bruce Willis), ma sobie jakieś tam śmieszne, momentami żałośnie nudne, życia na przedmieściach. Cała jego rozrywka to rozmowa z kobietą z Call Center. Rozmowa, ba! Właściwie flirt! Jest w tym flircie dość nieporadny, mimo tego, że zaczytuje się w romansidłach. I pewnej nocy jego zwykłe, nudne mieszkanko nawiedza ekipa specjalna, od mokrej roboty, pod szyldem CIA. Jak można się domyślić, chcą naszego nieporadnego Franka sprzątnąć. Ale umówmy się… Czy ktoś kiedyś zabije naczelnego agenta filmowego? No właśnie… Więc Frank musi działać. Po drodze zgarnia kobietę, z którą flirtował przez telefon (swoja drogę, babka się prawie odwodniła przez te wszystkie męskie akcje z bronią, strzelaniem, walką i szpiegostwem). I pędzie do swoich starych znajomych z pracy. I próbują dojść dlaczego nagle, po przejściu na emeryturę, stali się celem. Oczywiście dowiadują się czemu tak się stało, poznając przy tym niezły spisek z vice prezydentem USA na czele.
Umówmy się… W filmie w którym gra Bruce Willis (on jest im starszy, tym bardziej seksowny), Morgan Freeman (ma bardzo przyjemną rolę, która lekko wzrusza), John Malkovitch (przepraszam, czy on zawsze musi grać czubów?!) i Helen Mirren, nie można mówić o tym, że jest słaby. Jest przewidywalny, to fakt. Jest typowym, amerykańskim, przepełnionym wybuchami, strzelankami, walką wręcz i podtekstami seksualnymi filmidłem. Ale ma mega fajny, cyniczny dowcip, świetne efekty i nawet ciekawą historię. Bo właściwie, co się dziwić. Najlepsi aktorzy, którzy wpadli nieco w szufladki swoich ról z młodości, muszą jakoś kontynuować kariery. Dlatego powstał ten film. RED czyli Retired, Extremely Dangereous.
Wesołe jest życie staruszka! Polecam niezmiernie!
ON:
Paula powiedziała RED. I tak jak przez mgłę, coś mi się komiks od DC przypomniał. Więc dałem się namówić. Tylko sobie myślę. Gdzie jest haczyk? Film na podstawie komiksu i Paula go sobie chwali… hmmm… Tak czy inaczej odpalamy. Już napisy początkowe pozytywnie zaskakują, bo kolejne pojawiające się nazwiska to gwiazdy z górnej półki Holywood. Mamy Willisa, Freemana czy Malkovicha. No jest dobrze… a później? Jest tylko lepiej.
Frank, emerytowany agent CIA, wiodący spokojne samotne ustabilizowane życie, szuka ciepła na infolinii towarzystwa emerytalnego. Po drugiej stronie na słuchawce siedzi samotna znudzona życiem i kochająca tanie romansidła Sarah. Ich rozmowy stają się coraz bardziej intymne, dotyczą codzienności, życia i problemów. Sielankę przerywa ekipa zabójców, którzy wpadają w nocy do domu Franka. Po szybkiej przyjacielskiej wymianie ołowiu, Frank pakuje torbę i postanawia odwiedzić Sarah. Dlaczego? Bo prawdopodobnie przez to, że się w niej zauroczył teraz i ona będzie na celowniku „tych złych”. Niestety pierwsza randka nie należy do najbardziej udanych. Dużo w niej taśmy klejącej i sznurków. Tak zaczyna się sensacyjna, zwariowana przygoda grupy emerytowanych agentów CIA, którzy chcą dowiedzieć się kto zagiął na nich parol. Ekipa to szalony Marvin, piękna Viktoria, pamiętający czasy zimnej wojny Ivan oraz Joe. Mimo swoich lat, są to najlepsi z najlepszych. To specjaliści, którzy na śniadania zjadają żywe skorpiony i popijają je napalmem, a wieczorem mają zapasy z aligatorami. Po prostu dream team wśród zabójców.
Dwie godziny rozrywki jaką daje nam RED mijają w mgnieniu oka. Jest to kino wybuchowe, każda minuta to akcja wylewająca się z ekranu. Mamy pościgi, strzelaniny i mordobicia. Wszystko okraszone czarnym humorem. Willis im starszy tym lepszy i przystojniejszy i niezależnie do jakiego filmu go wsadzą jego szelmowski uśmieszek zawsze będzie pasował do granych przez niego postaci.
Naprawdę warto poświęcić trochę czasu na ten film.
