ON:
Do opisania gier na blogu zabierałem się już od dłuższego czasu. Tak naprawdę brakowało mi trochę weny. Poza tym zastanawiałem się co ma być tym pierwszym wpisem, jaka gra jest na tyle dobra, aby otworzyć ciąg małych recenzji gier na konsole (i sporadycznie na PC). Myślę, że dla wielu będzie to szok, że trafiło na FEZ. Niezależne granie dostępne na XBL za 800MSP w ramach kolejnej promocyjnej akcji. Gra, której przejście zajęło mi około 10 godzin, z czego przy ostatnich levelach musiałem użyć solucji, ponieważ zagadki, które postawili przed nami twórcy były naprawdę zacnie zakręcone.
Studio Polytron podało nam płaską jak deska pixelówkę, w której biały ludziko-duszek zbiera kostki. Ktoś powie ”Wow ale jazda. Nic tylko się zrzygać.” I takie podejście może spowodować, że stracicie jedną z najładniejszych, najbardziej przemyślanych i pewnie jedną z trudniejszych gier logicznych, jakie pojawiły się na rynku w ciągu ostatnich lat. Po pierwsze grafika 2D jest tylko początkiem gdyż okazuje się, że każda plansza ma 4 strony (możemy je swobodnie obracać w lewo i prawo), to daje nam nową perspektywę i nowe możliwości rozwiązywania zagadek. Kolorystyka i filtry zastosowane w grze powodują, że miłość moja (i wielu fanów) których gra zdobyła zakochało się w niej od pierwszego wejrzenia. Muzyka, będąca elektronicznym ambientem, jest po prostu perełką, którą polecam sobie zakupić za te kilka dolarów za które jest dostępna na stronie.
Okej powyżej same superlatywy. Ale właściwie o czym jest ta gra? W świecie gdzie kostki i kwadraty stanowią praktycznie kult żyje sobie Gomez. Kierowany przez nas bohater. Posiada on umiejętność obracania płaskiego świata o 90 stopni, dzięki czemu może dostać się w nowe miejsca i rozwiązać kolejne zagadki. Celem jego podróży jest zebranie 15 kostek i 15 antykostek, które składają się z 8 pomniejszych elementów. Każda zagadka, każdy kawałek układanki, to maleńka informacja na temat uniwersum w którym dzieje się FEZ. Twórcy nie dali nam podpowiedzi, zostawili nas, samym sobie, abyśmy czasami zgrzytając zębami dowiedzieli się wszystkiego na temat świata. Podróż Gomeza odbywa się przez kolejne podświaty (kanały, strefa fabryczna, cmentarzysko i kilka innych), w których szuka on kolejnych elementów układanki. Te elementy są także puszczeniem oczka w kierunku graczy. Mamy wiele nawiązań do współczesnej historii czy sztuki. Wszystkie te smaczki są jednak tak wysublimowane, że czasami minie dłuższa chwila zanim je rozgryziemy.
Dla mnie FEZ stał się małym dziełem sztuki. Grą, która przyciągnęła mnie do konsoli na 10 godzin i nie chciała puścić. Nie ma ona słabych punktów. No może poza jednym. Niektóre zagadki, to już wyższa szkoła jazdy, z którą poradzą sobie chyba tylko najlepsi.
ONA:
Mocno się zdziwiłam, kiedy okazało się, że gra, która wygląda jak szczyt lat 90. zauroczyła Dejwa do tego stopnia. Właściwie, już mnie nic nie zdziwi…
