ONA:

Dawid zadał mi dziś krępujące pytanie. Jak to jest, że nie oglądam wcale filmów typu „Piła”, bo mówię, że nie lubię się bać, a wszystkie „Obce” i inne takie tam łykam jak młody pelikan rybkę? Faktycznie, sama nie wiem o co chodzi. Lubię filmy z ufokami najwyraźniej.

Robert Rodriguez serwuje nam 104 minuty dziwnego filmu. Historia dzieje się w jakimś amerykańskim liceum, a głównymi bohaterami są m.in. Elijah Wood, Josh Hartnett, Salma Hayek i Famke Janssen (swoją drogą, bardzo przystojna kobieta). Coś w szkole zaczyna dziać się dziwnego. Nauczyciele nie dość, że stają się bardzo mili i przyjaźni, to jeszcze robią się ładni. Frodo Baggins, szkolna oferma, znajduje w tym samym czasie na boisku dziwnego robala, który „odżywa” w wodzie. A grono dziwnie zachowujących się osób systematycznie się powiększa. Całą sprawą zaczęła interesować się 6ka indywidualistów. Oczywiście, szybko zwęszyli trop i rozszyfrowali zagadkę obcych. I koniec końców muszą stoczyć walkę z kosmitami, którzy weszli w ciała ich znajomych, czy nauczycieli. I jak to zwykle bywa, najciemniej jest pod latarnią…

Mam dziwne wrażenie, że Rodriguez nakręcił ten film dla farsy. I forsy, bo to sztampowe kino nastolatkowe. Obejrzałam raz, wracać do tego tytułu nie mam zamiaru.

ON:

Frodo Baggins jest szkolnym nieudacznikiem, który tłuczenie jajek ma zamiast codziennego śniadania. Szkoła, jak to amerykańskie liceum, pełne jest indywidualistów, dziwaków i innych maniaków. Frodo podczas samotnych wędrówek na boisku szkolnym znajduje dziwną poczwarkę, która pod wpływem wody przeistacza się w dość ciekawe stworzenie, ale ono raczej przyjazne nie jest. Dookoła zaczynają się dziać, dość dziwne rzeczy, to znika nauczycielka, to ktoś kogoś goni, firma dowożąca wodę w błękitnych baniakach w ciągu kilku dni wyprzedaje zapas z połowy magazynów. A ta woda jest tylko na potrzeby pokoju nauczycielskiego. W tym całym zamieszaniu poza Bagginsem (który jeszcze nie niesie pierścienia) przewija się kilka postaci, które jak wiadomo będą musiały zmierzyć się z zagadką. I odpowiedzieć wszystkim na pytanie – co się dzieje w szkole. W grupie znajdziemy więc: naczelną szkolnej gazetki (nieprzeciętna slut), nowoprzyjezdną blondie, kapitana drużyny futbolowej, który jednak woli zeszyty niż stypendium sportowe, kochającą fantastykę outsiderkę (której image nie powstydziłby się sam „The fucking prince of darknes”), no i przystojnego buntownika z głową na karku.

Obraz Rodrigueza ma już swoje lata i na pewno trąci myszką w niektórych momentach, ale zobaczyłem go raz jeszcze z sentymentu. Podoba mi się nawiązanie do klasyki science-fiction w kilku momentach filmu. Mamy więc nawiązanie do „Inwazji pożeraczy ciał” oraz „Władców marionetek” Heinleina. Miły akcent dla geeków. Film na pewno spodoba się osobom, które chętnie oglądają horrory klasy B, dziwne science-fiction i historie o ufokach. Takie kino na lekką rozrywkę, gdzie nie trzeba włączyć mózgu. Dla mnie klasyka – w końcu byłem na premierze kinowej.