Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

FILMY

The Girl with the Dragon Tattoo

ONA:

Właściwie, chciałabym opisać oba te filmy w jednym poście. Dlaczego? Bo w dość krótkim czasie ekranizacje książki Larssona zagościły w naszym domowym kinie. Na pierwszy rzut poszła cała trylogia w wersji skandynawskiej, czyli ‘Millennium: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet’. I jestem zdania, że jakby zrobić totalny miks obu wersji, to wyszedłby genialny, urywający tyłek film. W wersji skandynawskiej (2009), zachwyciłam się pokazaniem Szwecji, ze śniegiem po pachy, mrozem, z idealnymi domkami. To było bardziej realne, niż w wersji hollywoodzkiej (2011). Z kolei w tej drugiej podobało mi się dopracowanie filmu, pod względem ‘filmowym’. To widać gołym okiem. Wersja szwedzka była uboga, a ciąg dalszy trylogii, pokazany jako serial, trącił już nieco ‘M jak Miłość’. W wersji drugiej podobała mi się muzyka. No i Daniel Craig. Ale mnie ciągnie do takich blondasów, z tym nie można walczyć.

Oba filmy różnią się nieco od siebie pod względem fabuły. Główny wątek kręci się wokół dziennikarza, oskarżonego o zniesławienie jakieś szychy. Przepraszam, że pomijam nazwiska, ale te wszystkie skandynawskie nazwy mnie łamią. Bez błędu potrafię powiedzieć jedynie ‘Ikea’. Wracając do filmu, a właściwie do filmów. Więc pan dziennikarz dostaje zlecenie. Oficjalnie: napisać wspomnienia starszego, bogatego kolesia. Nieoficjalnie: ma pobawić się w detektywa i wyjaśnić tajemnicę rodzinną. A rodzinkę to on ma zdrowo p$@%^&@niętą. Naziści, pijacy, gwałciciele, psychole i cała reszta śmietanki. No i nasz dziennikarz szuka. Jego wątek przeplata się z historią dziewczyny, która ma 23 lata, dziarę na całe plecy, nie ma brwi i gwałci ją jej kurator. Do tego jest piekielnie bystra. Jest hakerką i w końcu jej losy przeplatają się z losami dziennikarza. Chociaż myślę, że ‘splatają’ to lepsze słowo.

Cała historia jest okrutnie ciekawa i wciągająca. Potrafiliśmy siedzieć do 3 rano, żeby skończyć oglądać. Co prawda, bardziej pełna jest wersja starsza. Zdecydowanie muszę przeczytać książkę!

Historia zostaje oczywiście wyjaśniona. Całość jest zamknięta, a pozostałe części dopełniają ją.

Polecam. Bardzo, mimo, że to film ciężki…

ON:

Mikael Blomkvist, oskarżony o zniesławienie dziennikarz gazety Millenium, dostaje propozycję nie do odrzucenia. Będący już jedną nogą w grobie potentat przemysłowy Henrik Vanger proponuje mu  napisanie biografii. Jest to jednak tylko przykrywka do poszukiwań zaginionej w latach 60-tych 16-to letniej Harriet. Aby tego dokonać musi się on przekopać przez historię i sekrety pokręconej jak dom ślimaka rodziny Vangerów. Blomkvist nie zdaje sobie sprawy z tego na jak grząski teren wkroczył. Wśród postaci pojawia się także młoda, wydziarana Lisbeth Salander. Genialna hakerka, która dzięki swoim umiejętnościom pomoże rozwiązać zagadkę z przeszłości.

Film jest sygnowany nazwiskiem Davida Finchera, ojca mrocznego „Seven” Ale niestety ani Daniel Craig, ani sam reżyser nie uratowali tego filmu. Nic nie poradzę, że szwedzka wersja z genialnym jak dla mnie w roli Blomkvista Mikaelem Nyqvistem jest bardzo trudna do prześcignięcia. Paulina napisała dobrze. Jeśli Szwedzi mieliby do dyspozycji hollywoodzkie pieniądze, mogliby zrobić naprawdę genialne kino. A tak mamy wersję Europejską, surową, mroczną i z wieloma niedoróbkami vs. amerykańską surową, mroczną i miałką. Niestety mój imiennik nie popisał się kunsztem twórczym. Boje się, że po prostu się już wypalił. Gdzieś przeczytałem, że wytwórnia nakazała mu wyciąć ponad godzinę materiału. Może trafi on do jakiegoś wydania reżyserskiego i wtedy raz jeszcze podejdę do tego filmu.

Na osobny akapit zasługuje muzyka. Soundtrack został stworzony przez duet Trent Reznor i Atticus Ross. Majstersztyk elektroniki, ambientu i dronu. 3CD przepełnione wspaniałymi niepokojącymi dźwiękami, które idealnie pasują do obrazu podanego nam przez Finchera. Trent skończył z NIN-ami i poszedł w muzykę filmową (OST do Social Network – za który otrzymał Oscara) i widać wyszło mu to na dobre. Jedyny minus tej ścieżki dźwiękowej? Cena limitowanego wydania to 200 funtów!!!