Ustawka - recenzja 1

Mam jakieś dziwne „coś”. że namiętnie oglądam filmy z Ice Cube’m. Oczywiście, najlepszy był w serii z Jump Street i serio, osobiście uważam, że ktoś powinien nakręcić te wszystkie „wersje” z napisów końcowych. Bo mi po prostu brakuje tej ekipy!

Ustawka – recenzja

Tym razem pan Kostka Lodu gra z uroczym Charlie Day’em. Znamy go między innymi z filmów „Szefowie wrogowie”, gdzie molestowała go sama Jen Aniston. Teraz Charlie gra nauczyciela, który za cholerę nie potrafi ogarnąć swoich uczniów. A żeby utrudnić sobie życie jeszcze bardziej – podpada „koledze” z pracy – Ronowi (Ice Cube). Więc tłum rozwydrzonych bachorów, które nadają się tylko do abortowania plus Ron – a ten, to się w tańcu nie pieprzy!

Od razu zaznaczę: kolejne Jump Street, czy „Szefowie wrogowie” to to nie jest. Komedia niby owszem, ale taka trochę oklapła i serio, tylko Cube trzyma tu równy poziom. Właściwie – to on to wszystko ciągnie. Bywa zabawnie, ale tylko momentami, a i dowcipy i gagi są niestety przewidywalne. Poza tym, jako ex-nauczyciel miałam przez większość film nerwa na te rozwydrzone dzieciaki, które bym po prostu podusiła!

Co nie zmienia faktu, że jakoś wybitnie nie żałują, że obejrzałam „Ustawkę”. Szkoda tylko, że nie uzupełniła ona mojego zestawu świetnych komedii, które bawią zawsze, a dołączyła do takich żenująco-oklepanych, które śmieszą w sposób mega wymuszony.

A, Ice Cube jest świetny. Jego mimika, jego wiecznie wkurwiony wyraz twarzy, to jak mówi… No cholera, kto by pomyślał, że po porzuceniu robienia rapsów, z taką uroczą nonszalancją weźmie się za kino. Gra dużo, gra w bardzo „oczywistym” kinie, ale mam nadzieję, że ktoś go kiedyś tak solidnie weźmie w obroty. Pomyślcie sobie… Ice Cube u Tarantino…

Tagi: Ustawka – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów