
Najgorzej, gdy twórcy filmu robią widza w chuja. Oj, nie będę ciaćkać się i bawić w jakieś kulturalne słownictwo, bo to w żaden sposób nie pokaże, jak czuję się, gdy marnuję czas na oglądanie filmu, który jest zły i to mnie obraża, to mi uwłacza.
Geostorm – recenzja
I mamy takiego pana, który nazywa się Dean Devlin. Pan jest scenarzystą i reżyserem, ale z niezbyt bogatym doświadczeniem, Ot, tak naprawdę to może pochwalić się tym, że dłubał przy „Dniu Niepodległości”. A ja ten film kocham miłością kompletną.
Poza tym, ja okrutnie lubię filmy z „końcem świata”, z rozpiździelem, z chwytającą za serce fabułą, bo przecież dzielny ktoś ratuje cały świat, a amerykańska flaga trzepocze na końcu na wietrze.
A takich filmów robi się straszliwie mało. Większość z nich obejrzałam milion razy, bo co robić, skoro nie powstaje nic nowego? I wtem pojawia się „Geostorm” – film katastroficzny…
GÓWNO!
Film KATASTROFALNY!!!
Pod każdym względem!
I serio, nie wiem jak to się stało, że dwóch bardzo dobrych aktorów zagrało w czymś tak nędznym, ale podejrzewam, że hajs im się mocno skurczył. Bo ja jestem zdania, że skoro ktoś jest złym lekarzem, nauczycielem, prawnikiem, to odbiera się mu prawo do wykonywania zawodu. Więc dlaczego ludzie, którzy mieszali w „Geostorm” nie są pozbawieni tego prawa? Przecież ten film, to najgorsze, co mogło spotkać kinematografię od minimum 30 lat! Nie było gorszego filmu!
Zatem mamy (nie)kontrolowane w dziwny/różny sposób zjawiska atmosferyczne, które pojawiają się nagle, zabijają setki ludzi, a wszystko kierowane jest z kosmosu. Film klasy Z.
Trwająca 109 minut katastrofa, w której zobaczycie:
- wybuchy w kosmosie, płomienie w kosmosie,
- samolot poruszający się wolniej, niż biegnący ludzie,
- prom kosmiczny lata jak samolot, a wchodząc w atmosferę nawet nie pierdnie,
- scenę w której we wiadomościach pokazują wybuch w kosmosie – czym to nagrali?
Ktoś tu chciał zmiksować Transformersów i „Pojutrze”, ale niestety, nie wyszło z tego zbyt wiele. Wyszło nic. Przy produkcji tego filmu nie ucierpiał żaden podręcznik do fizyki.
Nie, nie i jeszcze raz nie.
