ONA:

Linda Susan Boreman urodziła się w 1949 roku w Dużym Jabłku. Jej rodzice wychowywali ją w duchu chrześcijańskich wartości, a ona sama w szkole średniej była nazywana „Panną Święta Święta”. Mając 20 lat poznała pewnego faceta i ten moment na zawsze zmienił jej życie. O kim mowa? 

Jakbym zaczęła od słów „Linda Lovelace” to z miejsca sporo osób wiedziałoby o kim mówię. Cóż, bez wątpienia kobieta ta przeszła do historii. W dość osobliwy sposób zapisała się w niej – ale zapisała. Jedni odkrywają żarówkę, inni leczą AIDS, a ona wzięła udział w seksualnej rewolucji, a wszystko za sprawą tego tajemniczego faceta ze wstępu. Drogi Lovelace i Chucka Travnora skrzyżowały się pod koniec lat 60tych XX wieku i to on wprowadził ją w „zachwycający” świat pornografii, robiąc z niej „gwiazdę”. „Głębokie gardło” okazało się dziełem kultowym. Był to pierwszy pornos, którego dopuszczono do oficjalnej dystrybucji kinowej w USA. Jego wpływ i na kulturę, i na obyczajowość był ogromny. Tymczasem kulisy jego powstania, jak i to, co działo się „po” – wcale nie były tak słodkie… I właśnie o tym jest film „Lovelace” ze świetną Amandą Seyfried w roli głównej.

Film zaczyna się od słodkich, beztroskich ujęć, kiedy to przyszła gwiazda porno – młoda Lisa, na jakąkolwiek wzmiankę o ewentualnej kopulacji rumieni się. A potem w jej życiu pojawia się Chuck i za rękę prowadzi ją drogą do seksbiznesu. Zaślepiona udawaną „wolnością” dziewczyna wychodzi za mąż za niego, a mężuś ma już wobec niej plany…

Film jest arcyciekawy. Twórcy zastosowali ciekawy sznyt, mieszając dwa punkty widzenia. Z jednej strony jest zabawowo, kolorowo i wesoło, a z drugiej – boleśnie. Kiedy imprezy się kończyły, kiedy rozsypany brokat (i koks) przestał unosić się w powietrzu, kiedy małżonkowie zostawali sami – zaczynało się piekło. Chuck niestety nie należał do gatunku facetów, którzy byli „łatwi”. Ba, on sam torował sobie drogę siłą i gwałtem, nie bacząc na nic i na nikogo, szczególnie na swoją żonę. Na pierwszy rzut oka – troskliwy mąż, który usunął się w cień, by kobieta mogła robić karierę, ale po głębszym wpatrzeniu – frustrat, do tego z ciężką ręką i ogromem kompleksów. A w środku tej historii jest ona – naiwna, dziecinna kobieta, która może i z zewnątrz jest permanentnie napaloną hipiską, ale która „zgodziła” się na to, by jej życie było piekłem. Do czasu…

„Lovelace” to nie jest typowa biografia – jest ciekawie dlatego, że wątki poprowadzone są tak, a nie inaczej, plus historia podana jest w sposób wyważony, z dodatkiem dramatyzmu i obyczajowości, a nie tylko z faktami. Na niewątpliwą uwagę zasługuje Seyfried, która połączyła naiwność z ogromnym seksapilem. Strasznie spodobał mi się również klimat – oddanie atmosfery z lat 70-tych wyszło twórcom megaśnie, a to wszystko za sprawą scenografii, miejsc i muzyki.

Mam tylko jedno ale: trochę zbyt dużo szumu pojawiło się wokół tego filmu, ale rozumiem, że trzeba było go jakoś sprzedać. Kontrowersji jest „o tyle, o ile” (albo ja mam jakieś wypaczone rozumienie tego wyrazu), a dominujący wątek jest bardzo melodramatyczny. Moje oczekiwania chyba były wyższe, co nie zmienia faktu, że oglądałam go z zapartym tchem.

ON:

Nie wiem czy dzisiejszy wpis nie powinien być opatrzony znaczkiem 18+. Wszystko przez to, że będzie o biografii dość niesfornej osoby, niejakiej Lindy Susan Boreman, lepiej znanej jako Linda Lovelace. Młode pokolenie raczej nie będzie wiedziało o kim mowa, starszym na pewno obiło się o uszy jej nazwisko. Jeśli nadal nie kojarzycie, to podam wam tytuł sławnego filmu, w którym pani Lovelace zagrała główną rolę. Jest to „Deep Throat”.

Nie będę opisywał jednak tego kontrowersyjnego dzieła, ale biografię pani Lindy. Wszystko zaczyna się tak naprawdę na początku lat 70-tych, kiedy młoda i naiwna dziewczyna poznaje swojego przyszłego męża, niejakiego Chucka Traynora – mendę nieprzeciętną. Niby to właściciel baru z tancerkami, ale powiązany jest z półświatkiem i branżą porno. Cały czas coś kręci i kombinuje. Jednak ma coś w sobie, co przyciąga do niego naiwną dziewczynę. Dość szybko stają się parą i dochodzi do spotkania z jej rodzicami, a jeszcze szybciej do opuszczenia przez córkę rodzinnego domu. Ogromny wpływ, jaki ma na Lindę ten mężczyzna, widać na każdym kroku. Ekspresowy ślub, a później erotyczne zabawy i filmy, które stają się chlebem powszednim. Ponieważ dziewczyna nie ma zbyt wielkich hamulców, to w ich sypialni dzieje się bardzo wiele. Ukochany postanawia to wykorzystać i zaciąga Lindę do kumpli, producentów różowych dzieł. Panowie nie są za bardzo pozytywnie nastawieni do jej osoby. Wszystko się zmienia w chwili, gdy Chuck pokazuje im ich amatorski filmie, na którym to Linda połyka całą kiełbasę swojego ukochanego (inaczej mówiąc robi mu loda wkładając sobie do ust członka po same pomidory). W taki sposób narodziła się legenda.

Film opowiada nie tylko o początkach kariery pornogwiazdy, ale także o jej życiu, które pojawiło się po premierze filmu. Okazuje się, że jej mąż nie jest takim słodkim facetem, za jakiego wyszła jakiś czas temu. Pokazuje konflikt z rodzicami i upadek moralny młodej aktoreczki. Mąż Lindy nie ma skrupułów. Potrafi sprzedać swoją żonkę każdemu, kto wyłoży tylko trochę kasy. Niezależnie, kto to będzie. Jego styl życia wymaga kasy, a kasa to sprzedaż ciała Lindy. I tak się to kręci. Gdy kobieta ma już dość, dostaje kilka klapsów i znów chodzi jak „pan i władca” każe. Wszystko się kiedyś kończy.

Lovelace to kino opisujące rynek pornograficzny oraz jego ciemne strony. Nie wszystko jednak jest tym, czym się wydaje i nie każdy, kto czerpie zyski z golizny, jest potworem. Obraz skupia się na ucieczce kobiety z rąk tyrana, jakim był jej mąż. Po zakończonej karierze Linda Boreman stała się sławną działaczką i aktywistką na rzecz walki pornografią. Nie ma się co dziwić, biorąc pod uwagę drogę, jaką przyszło jej przebyć.

To kolejna biografia, którą przyszło nam ostatnimi czasy obejrzeć. Nie jest wybitnie zagrana i opowiedziana, ale daje się ją spokojnie przetrawić. Film na raz.