
Znowu wkręciłam się w serial! Nie wiem co się dzieje ze mną, ale to kolejna pozycja, z powodu której przepadłam na kilka dobrych wieczorów i zarwałam jedną noc. Tym razem z powodu netflixowej produkcji, która opowiada o morderstwie, którego dokonał-nie dokonał O. J. Simpson. Dziś „American Crime Story: Sprawa O. J. Simpsona”.
American Crime Story: Sprawa O. J. Simpsona – recenzja
Serial ma 10 odcinków i obejmuje historię pomiędzy znalezieniem ciał ex-żony Simpsona i jej znajomego a wydaniem wyroku. Oczywiście – wiemy jaki wyrok zapadł. Ale jak to się stało, że mimo dowodów mocno obciążających sportowca – i tak stwierdzono, że jest on niewinny?
Pierwsza rzecz, która mnie totalnie zachwyciła, to dobór aktorów. Ludzie od castingów zrobili świetną robotę. Aktorzy dopasowani byli idealnie. Fizyczne podobieństwo, sposób mówienia, zachowanie, mowa ciała – świetnie to wszystko wypadło. Poza tym, miło widzieć takich aktorów jak Cuba Cooding Jr, John Travolta, Bruce Greenwood, David Schwimmer – są oni dobrzy, kiedyś byli znani, ale… coś im nie wyszło.
Z nieukrywaną fascynacją oglądałam jak wyglądał cały proces. Od podejrzeń, przez wzajemne obrzucanie się błotem, po wydanie wyroku. Wszystko to, co obie strony – oskarżona i oskarżająca zepsuły i jak się z tego wygrzebywały. Nastroje społeczne i polityczne. Malwersacje, manipulacje, oszustwa. A wszystko przepełnione napięciem.
Cholera! To naprawdę świetny serial! Już nie mogę doczekać się kolejnego sezonu.
