ON:
Uwielbiam „indory” pokroju „Chariot”. To gry, które wymagają od nas odrobiny pomyślunku, a czasem małpiej zręczności. Dodatkowo całość okraszona jest śliczną, bajkową wręcz grafiką i lekką muzyką. Tytuł ten dodawany był jakiś czas temu dla wszystkich posiadaczy złotych kont XBL.
Umarł król. Jego śmierć kończy pewien etap w królestwie, jednakże martwy władyka kombinuje jeszcze bardziej, niż za życia. Jego duch rozkazuje młodej księżniczce, by ta dostarczyła trumnę ze zwłokami do prastarych katakumb, gdzie władca spocznie na wieki, wieków. Trumna położona jest na tytułowym wozie, a księżniczka w samotności lub z przyjacielem (to w przypadku gry w coopie) musi pokonać labirynty podziemnych korytarzy.
Im głębiej zapuszczamy się w plątaninę tuneli, tym cięższe plansze mamy do pokonania. Dodatkowo król, mimo tego że jest martwy, nalega, aby po drodze zbierać rozsiane po etapach skarby. Przecież władcy jego pokroju należy się pogrzeb godny Faraonów. Ciągniemy więc wózek z trumną, czasami go pchamy, innym razem skaczemy na niego, by dostać się wyżej i stamtąd zarzucić linę, która wyciągnie trumnę za nami. Pomykamy przez plansze pełne utrudnień i zagadek, a wszystkie tak naprawdę bazują na znajomości fizyki i odrobinie refleksu. Twórcy postarali się i naprawdę wytężyli swoje umysły, dając nam wymagającą i zróżnicowaną rozgrywkę. Ten tytuł jest dowodem na to, że nie trzeba ogromnych światów, pełnych wyjątkowej grafiki i efektów specjalnych, aby przyciągnąć do konsoli graczy. „Chariot” jest tytułem, który nadaje się idealnie na niedzielny chill przed konsolą. Odpalasz grę i oddajesz się czystej przyjemności główkowania. Czego chcieć więcej?
Gra ma także minus, związany jest on z tym, że do pełnej zabawy potrzebujemy drugiego gracza i może to być tylko osoba z drugim padem, siedząca obok nas na kanapie. Powoduje to kilka problemów. Po pierwsze – dodatkowy pad nie należy do najtańszych, po drugie – musi to być gracz, który ma już pewne doświadczenie w grach, bo niektóre etapy są wkurzające, po trzecie – ukończenie gry zajmuje trochę czasu, więc trzeba się skoordynować na kilka sesji. Jeśli macie kogoś, kto zagra z wami w „Chariot”, to możecie być pewni, że posmakujecie tej gry w całej okazałości, a to naprawdę smakowity kąsek.
