ON:
Pomimo zimnego potu, jaki spływał mi po plecach, przeszedłem pierwszą część „Condemned” – mającego już kilka lat horroru, który potrafił wystraszyć jak nic. Do historii tej podchodziłem kilka razy, najpierw na PC, a później na XBOX360 i w obu przypadkach w pewnym momencie dawałem sobie spokój, bo gra przyprawiła mnie kilka razy o palpitację serca. W końcu spiąłem poślady i postanowiłem dać jej jeszcze jedną szansę.
Było to już jakiś czas temu. „Condemned: Criminal Origins” musiało poczekać na reckę, między innymi dlatego, że w międzyczasie pojawiło się kilka innych produkcji, które miałem ukończyć. Produkcja sygnowana logiem Sega, jest typowym horrorem z widokiem pierwszoosobowym. Panowie z Monolith Productions mają na swoim koncie m.in. F.E.A.R. Kilka lat temu dzieło to prezentowało się graficznie wyjątkowo ładnie, ale w dobie kolejnej generacji konsol wielu graczy zupełnie odpuści sobie ten stary produkt. Szkoda, bowiem „Condemned” straszy, jak mało, która gra. Prawda, że jest to rodzaj strachów typu „Buu”, gdzie coś nagle wyskoczy zza rogu, ale dodając do tego poczucie zaszczucia, ciemny ekran przez 90% gry i całkiem niezłe efekty dźwiękowe – otrzymujemy mieszankę bardzo smakowitą.
Ethan Thomas jest policyjnym śledczym, jednym z tych, którzy wykonują swoją pracę w sposób perfekcyjny. Nie ma szans, aby dał ciała, za każdym razem, jak znajdowane są nowe zwłoki jest on pierwszym, który je bada. Dzięki jego intelektowi i dedukcji wielokrotnie udało się złapać przestępców. Spotkanie z naszym bohaterem zaczynamy od wejścia do opuszczonego budynku, w którym ktoś pozostawił ciało oraz ślady prowadzące dalej. Od początku widać, że podejrzanemu zależy na zabawie, a ofiara na pewno nie będzie ostatnią. Najlepsze jest to, że w pomieszczeniu gdzie znajdują się dowody zbrodni czuć dym, a piętro wyżej słychać kroki. Wraz z innymi funkcjonariuszami ruszamy w pościg, bo może uda złapać się zwyrodnialca na gorącym uczynku.
Niestety, nic nie idzie tak, jak powinno. Ethan zostaje pozbawiony swojej broni, a dwaj towarzyszący mu policjanci giną na służbie zastrzeleni ze wspomnianego pistoletu. W tej chwili nie dość, że musimy złapać pojeba, to jeszcze należy dowieść naszej niewinności. Ani pierwsze, ani drugie nie jest łatwe. Z jakiegoś powodu w mieście pojawiło się wyjątkowo dużo popieprzeńców, którzy tylko czekają na to, aż ktoś wyściubi nos zza drzwi domu. W ciemnych ulicach oraz w ciasnych korytarzach przyjdzie nam się zmierzyć z przeciwnikami, którzy uzbrojeni są w przeróżne ustrojstwa i tylko czekają na naszą głowę. Pomimo tego, że pozbyliśmy się pistoletu nie jesteśmy bezbronni. Prze wszystkim „Condemnde” pozwala na dużą swobodę walki. Wszystko co mamy pod ręką może stać się naszym orężem. Zaczynając od nogi krzesła, a kończąc na ostrzy gilotyny introligatorskiej. Brniemy dalej w krwawe szaleństwo po drodze zbierając dowody i tropiąc seryjnego mordercę, z którym mamy osobiste porachunki.
„Condemned: Criminal Origins” straszy. Potrafi zrobić to naprawdę dobrze, a to dzięki temu, że w pewnym momencie już nie wiadomo czy mamy do czynienia z prawdą, czy fikcją, a może wszystko jest wymysłem przemęczonego umysłu policjanta? Sprawdźcie sami, szczególnie, że gra kosztuje około 20 złotych.
