ONA:

Uwielbiam oba te filmy. To nie są pozycje wyjątkowo wysublimowane, ale cóż, widocznie mam prosty gust. Filmy są mega i tyle. Szybkie, bardzo dynamiczne, wręcz psychodeliczne sceny, wszystko pędzi, gna, adrenalina rośnie radośnie. Główny bohater w pewnym momencie pojawił się w niewłaściwym miejscu, a potem było tylko gorzej. Plus ma taką dziewczynę, że głowa mała. To totalnie stereotypowa baba, do tego blondyna. Ma też przyjaciela lekarza, któremu odebrano prawo do wykonywania zawodu. W pierwszej części Chelios (czyli nasz felerny bohater) dostaje chińską szprycę, która blokuje wydzielanie adrenaliny w jego organizmie, dlatego robi wszystko, żeby jej poziom wzrósł. Koniec końców wypada z lecącego helikoptera i przeżywa! Więc mamy sequel. W drugiej wycinają mu serce, które ląduje u jakiegoś wpływowego dziadeczka, a w puste miejsce, wkładają akumulator. Akumulator, który oczywiście się wyładowuje, więc Chelios za pomocą kopnięcia prądem, się doładowuje w coraz to wymyślny sposób.

Film jest prosty jak budowa cepa. Jest głupiutki i nierealny, ale w tym całym ześwirowaniu jest po prostu śmieszny w nienachalny sposób. Bohaterowie są do szpiku kości przerysowani. Ale jest dynamika, akcja, adrenalina! No i Jason Statham w tytułowej roli sprawdził się wyjątkowo apetycznie.

ON:

Mam mieszane uczucia co do tych filmów. Uwielbiam „Kuriera”, każdą część, mimo że 2 i 3 nie są już tak smakowite jak część pierwsza. Ale oba filmy z serii „Adrenalina” są dla mnie zlepkiem scen, które reżyser i scenarzysta starali się podać w mniej lub bardziej przystępnej papce. No właśnie ten film jest dla mnie papką. Papkową komedią sensacyjną pełną akcji. Mimo, że nie jestem jakimś wysublimowanym koneserem kina, który dyskutuje o Bergmanie, to jednak Adrenalina mnie po prostu wkurzała. Ale wystarczy wyłączyć mózg i patrzeć raz jeszcze na ten film, aby zobaczyć jak inaczej on wygląda. Nie doszukujmy się w nim niczego to po prostu baaaardzo przerysowana, pełna kiczu komedia akcji. Trup się tutaj ściele gęsto, a sam film ratuje nazwisko Stathama, który gra głównego bohatera. Obstawiam, że to tylko dzięki temu ten obraz trafił do kin a nie od razu do dystrybucji DVD.

Nie wiem za bardzo co można więcej o tym filmie napisać. Jak z każdym obrazem jedni będą mówić że to świetne, głupkowate kino akcji inni, że totalna porażka. Każdy powinien przekonać się sam. Uważam iż jest to film pokroju „Mutanta” czyli bierzecie 0,7l wódki pijecie z kumplem i oglądacie „Mutanta” wtedy będzie to kino +50% zabawniejsze.