ON:

„Dżungla” Dariusza Sypienia jest jego książkowym debiutem, który jest naprawdę niezły. Miłośnicy fantastyki naukowej znajdą tutaj coś dla siebie. To dzieło opowiadające o zmianach i o tym, jak ludzie odbierają niewiadomą. Całość przypomina mi „Bożą maszynerię” Jacka McDevitta. Nie warto jednak doszukiwać się w „Dżungli” ogromnych zbieżności ze wspomnianym tytułem. To dwie całkiem inne historie, chociaż poprowadzone są w podobny sposób.

Opowieść Sypienia dzieje się w odległej przyszłości. Ziemia jest praktycznie wyeksploatowanym kawałkiem jałowego kamienia, tylko czeka na jej całkowite obumarcie. Całe szczęście jakieś tęgie głowy przeprowadziły terraformację Marsa i założono na nim kolonie. Planeta została podzielona na strefy mniejszych lub większych wpływów. Oczywiście człowiek nie byłby sobą, gdyby nie zaczął się napierdzielać z innymi strefami. Ludzie stają się sobie coraz bardziej wrodzy, lecz nie jest to ich największe zmartwienie. Coraz więcej osób zaczyna popadać w depresję i ma predyspozycję do całej masy chorób. Wydaje się, jakby brakowało im celu w życiu.

Głównym bohaterem jest Daniel, który mieszka Nowym Belem. Mężczyzna zajmuje się wytwarzaniem pudełek, które konserwują wspomnienia. Jego osada pozbawiona jest ochrony przez zagrożeniami zewnętrznymi, takie jakie mają duże kolonie i miasta. Ochrona wydaje się być konieczna, bowiem na planecie pojawił się zielony twór zwany Dżunglą. Wszelkie próby zbadania tej rośliny/stworzenia spełzły na niczym, bowiem żadna wyprawa, która została wysłana w głąb Dżungli, żaden dron nie wrócił nigdy z ekspedycji. Daniel stara się nie przejmować tym, co się dzieje kilka kilometrów od osady. Skupia się na pracy, hodowli i współżyciu ze swoją partnerką oraz kochankami. Jednak pewnego dni jedna z kobiet znika, a mężczyzna postanawia dowiedzieć się, co się wydarzyło.

Tutaj tak naprawdę zaczyna się cała opowieść. Posiada ona wszystkie niezbędne dla klasycznej fantastyki naukowej elementy. Jest trochę naukowego gdybania i zagadek, na które uzyskamy odpowiedzi, są świetnie rozpisane relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami, są pytania o przyszłość i niewiadomą. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę, jaką rolę odgrywa Mars w całej historii. Wydaje się być domem dla wszystkich kolonistów, a jednocześnie zdaje się być morderczą pułapką, która powoli zamyka się pomiędzy kolejnymi koloniami.

Debiut Dariusza Sypienia jest naprawdę niezły. „Dżunglę” czyta się płynnie i z lekkimi emocjami. Poza tym autor nie traktuje nas jak głupków i nie stara się nam wcisnąć nieprawdopodobnej historyjki z błahym wytłumaczeniem. To dobrze.