ilion

ON

Dan Simmons zalicza się do najpopularniejszych współczesnych amerykańskich pisarzy fantastyki. Znany jest przede wszystkim z cyklu Hyperion, ale nie zamyka się on w schematach i szablonach. Spod jego ręki wychodzą horrory, powieści grozy, kryminały i powieści historyczne. Simmons ma niesamowitą umiejętność tworzenia światów i opowiadania o nich w sposób bardzo, bardzo ciekawy, ale i skomplikowany. Na naszym rynku pojawiła się wreszcie reedycja historii, będącej połączeniem mitologii oraz space opery. Mowa o podzielonym na części „Ilionie”. Dan Simmons – „Ilion” – recenzja

„Ilion” podzielony został na trzy części. Trzy oddzielnie prowadzone wątki, które przeplatają się i mają wspólny trzon. Pierwszy z nich przedstawia losy Thomasa Hockenberry’ego, który umarł gdzieś pod koniec XX wieku. Thomas był naukowacem, specjalistą od starożytnej Grecji. Znał on praktycznie na pamięć homerowską „Ilidaę” i dokładnie wiedział, co wydarzyło się podczas wojny trojańskiej, co wydarzyło się przez 9 lat oblężenia. Thomas jednak nie odszedł do krainy umarłych. W przyszłości, gdzieś na terraformowanym Marsie trwa wojna, w która zaangażowani są greccy bogowie. Decydują się oni na wskrzeszenia historyka i powierzenie mu bardzo delikatnej misji. Szczególną uwagę na mężczyznę zwraca Afrodyta, która nakazuje mu zabicie Ateny. Wyposażony w hełm Hadesa, bransoletę, która pozwala mu zmieniać się w dowolną postać i medalion, mający właściwości teleportacyjne, ma dokonać mordu. Thomas zna jednak przebieg wojny Trojańskiej i chociaż ma ona miejsce na powierzchni czerwonej planety – nie chce zmieniać jej przebiegu. W związku z tym postanawia przeciwstawić się bogom.

W tym czasie poznajemy wydarzenia, które mają miejsce na wyniszczonej, wymierającej Ziemi. Cywilizacja liczy równo milion mieszkańców, każdy z nich żyje dokładnie 100 lat. Wszystko dzięki zaawansowanej nanotechnologii. Ludzie są obsługiwani przez roboty, które wszystko za nich robią, są chronieni przed zagrożeniami przez dziwne, tajemnicze stworzenia. Wszystko to sprawia, że zapomniano o umiejętności czytania i pisania. A przeszłość, jakakolwiek historia praktycznie została wymazana z pamięci. Ludzie nie wiedzą dlaczego tu są, skąd pochodzą i gdzie zmierzają. W tym miejscu żyje Harman, mężczyzna ciekawy świata, który składać litery w zdania. Wraz z grupą przyjaciół postanawia wyruszyć w podróż, u której celu znajduje się zapomniany przez wielu statek kosmiczny. Dlaczego akurat chce tam dotrzeć? Bowiem na miejscu może się dowiedzieć więcej o pochodzeniu człowieka.

Trzecia opowieść pozwala nam śledzić losy autonomicznych, rozumnych organizmów biomechanicznych, które mają zbadać dziwne źródło zakłóceń kwantowych. Ta anomalia może zagrażać całemu wszechświatowi. Jeśli tak jest – maszyny muszą ją usunąć. Niestety, podczas ekspedycji dochodzi do niespodziewanych wydarzeń, które prowadzą do śmierci części załogi. Pozostali przy życiu muszą kontynuować misję, czyli dostać się na wulkan Olympus Mons i zamontować tam urządzenie, które uratuje cały Układ Słoneczny.

Główną oś fabuły stanowi stara/nowa wersja Wojny Trojańskiej. Simmons opiera ją w dużej mierze na „Iliadzie” Homera. Jednak autor dodaje swoje trzy grosze. Nie dość że wydarzenia mają miejsce na Marsie, to jeszcze walczące ze sobą strony korzystają z najnowszych osiągnięć technologii. Teleportacja, SI, organizmy biomechaniczne, to codzienność. Do tego dochodzą niesamowite stworzenia, bogowie i bóstwa. Żeby tego było mało – autor dorzuca jeszcze nawiązania do współczesnej literatury i popkultury. Między innymi do Prousta i Szekspira. Wielowarstwowa i bardzo obszerna powieść jest bardzo trudna do opisania w kilkuset wyrazach. To, co dzieje się na kartach książki, czasami bardzo trudno przełknąć, szczególnie na początku, gdy nie wiemy co, gdzie i jak. Jednak później zaczyna się prawdziwy festiwal niesamowitości, który zaspokoi gusta nawet najbardziej wysublimowanego fana powieści SF.

[buybox-widget category=”book” ean=”9788374805438″]

Dan Simmons – „Ilion” – recenzja