Wade Wilson to superhero na którego czekałam całe życie. On jest idealny! Zabawny, zadziory, inteligentny, z mocno popsutą głową – no rewelacja! Nigdy nie zapomnę emocji z pierwszych minut oglądania „Deadpoola”. Ja zupełnie zapomniałam, że to film z kategorią wiekową „R”, na sali byli rodzice z dzieciakami, a na ekranie latające głowy, tryskająca krew, kwiecisty język. Pierwszy film, to chyba moje ulubione dzieło superbohaterskie. Oglądam go tak często, że aż mi wstyd.
Deadpool 2 – recenzja
I wreszcie w kinie pojawiła się druga część! Widziałam ją już jakiś czas temu, ale totalnie nie potrafiłam zebrać się do recenzji…
Bo to w sumie nie jest tak, że film był zły, ale był gorszy. To wszystko sprawiało wrażenie, że jest wymuszone, że na siłę twórcy starali się tam napchać hardkoru, bo przecież na ogół tak jest, że kolejna część trąci myszką. Tu – jest tego wszystkiego za dużo.
Zaczyna się tragicznie. Oj, spłakałam się zanim film się rozkręcił. Czy mam pisać co się stało? Dobra, napiszę. Vanessa ginie. Cudowna sielanka dwóch świrów przestaje istnieć. Wade cierpi. Cierpi straszliwie. Chce się zabić, ale przecież ten gnojek jest nie-do-za-je-ba-nia. Więc postanawia się zemścić. I to wszystko po kolei prowadzi go przez labirynt dziwnych akcji. Towarzyszy mu Dopinder, niewidoma Al, Colossus, Negasonic i… no właśnie. W pewnym momencie nasz uroczy Dead musi nie tylko zawiązać swój własny oddział, ale i wciągnąć uniform x-man. To mu się nie za bardzo podoba. W całej fabule mocno miesza pan Cable oraz puclaty Russel. Zresztą, po drodze dużo się dzieje, dużo się miesza, a wszystko okraszone jest ciętym dowcipem.
I czego ja się tu czepiam, prawda?
Ano tego, że tego było po prostu za dużo. Kiedy już Ci się wydaje, że jest hardkorowo, oni dokładają do pieca jeszcze bardziej. Kiedy jest zwód akcji za zwodem, potem wprowadzają nowy. Tak serio, ciut spokojniej albo bardziej roztropnie i byłoby świetnie.
I w tym momencie oceniłabym film na 7,5/10. No, tak zupełnie szczerze. Aktorzy świetni, dowcip dobry, fabuła rozmemłana. Niech będzie: siedem i pół.
Napisy końcowe.
I sceny po nich.
To, co dzieje się po tym, jak już dowiemy się kto zagrał w filmie, to NAJLEPSZA CZĘŚĆ TEGO FILMU!!! Nie widziałam lepszej sceny po napisach, niż właśnie ta po Deadpool 2. To ona sprawia, że mogłabym cały film ocenić na 11/10. Serio, przysięgam, tak było. Kwiczałam.

