Despicable Me 3 – recenzja

Despicable Me 3 - recenzja

Tak naprawdę, to piszę tę recenzję dla siebie, by w chwili kryzysu odczytać ją raz jeszcze i już nigdy nie popełnić tego samego błędu. Chodzi o nowe Minionki. No one takie nowe nie są, ale ja dopiero niedawno temu obejrzałam część z Dru – czyli bratem Gru. Byłam przekonana, że skoro podobały mi się poprzednie części, to i ta nie będzie taka zła. Nie, tak niestety się nie wydarzyło. „Gru, Dru i minionki” to jak zamknięta żabka, gdy Cię suszy, bo kac. To jak ulubiony kosmetyk, którego nie obejmuje promocja -55%. To jak drogie danie, które finalnie jest niesmaczne. To jest po prostu złe!

Despicable Me 3 – recenzja

Na ogół staram się – oglądając bajki i animacje dla dzieci – rozumieć, że to przede wszystkim dla młodszego odbiorcy, a przy okazji – rzucane są jakieś żarty dla rodziców, którzy razem z dzieciakiem siedzą w sali kinowej. Tymczasem tu obawiam się, że nawet dzieciaki mogłyby się okrutnie nudzić. Obawiam się, że tą produkcją żółte stworki, ich spiczastonosy szef i jego rodzina – zakończyli fenomen.

Okazuje się, że Gru ma brata. Idylla rodzinna, którą sobie zafundował, została wstrząśnięta. Plus razem z Lucy wylatują z agencji złoczyńców. No i pojawia się ktoś zły. Iiii… tak naprawdę, to nie do końca wiadomo co tu jest motywem przewodnim.

Żarty zrobiły się suche.
Gagi przestały bawić.

To, co było urocze jak kociaczek, jest urocze jak wypchany kot, który wiele lat temu zdechł na starość. Dorobienie jajek z filcu nie daje tu żadnego powera.

O mamo! Jakie to było przerażająco nudne!!! Ten film można obejrzeć tylko wtedy, gdy ktoś obieca dużo jedzenia. Wtedy można przez 1,5 godziny szamać coś, absolutnie nie zwracając uwagi na to, co dzieje się na ekranie. Pod tym względem – super.

Pod każdym innym – nie. I piszę to naprawdę z ciężkim sercem, bowiem „Minions” to jedna z moich ulubionych animacji. A tu taki niesmak.

Tagi: Despicable Me 3 – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad