The World’s Most Extraordinary Homes – recenzja

The World’s Most Extraordinary Homes - recenzja

Dziś o produkcji, która odcięła mnie od świata na kilka godzin. Przepadłam, zachwyciłam się. I po blisko 2 miesiącach życia na placu budowy, zapragnęłam znowu coś poprzerabiać. Bo tak to niestety ze mną jest – nie uczę się na błędach. Zbyt często.

The World’s Most Extraordinary Homes – recenzja

Druga rzecz: ja na youtube oglądam praktycznie wyłącznie filmiki z budową, urządzaniem i remontowaniem domów i mieszkań. Takie zboczenie.

Więc gdy Netflix zaproponował mi produkcję „The World’s Most Extraordinary Homes”. Toż to istna uczta dla oczu!!! Plus serio sporo można dowiedzieć się o budowaniu domów, o trendach, wizjach i krajach, w których powstawały kolejne budynki.

Program prowadzony jest przez nagodzonego i docenianego architekta oraz uroczą aktorkę. Piers Taylor i Caroline Quentin to jeden z plusów całego show, bo są po prostu świetni. On ma ogromną wiedzę i widać, że kocha to, co robi, a ona to taka klasyczna Brytyjka, która w bardzo lekki sposób podchodzi do siebie i świata. Ma lekko flirciarski dowcip i trochę początkowo mnie drażniła, ale z czasem pomyślałam sobie, że fajnie by było w jej wieku mieć podobny dystans.

Mamy cztery odcinki w sezonie. W pierwszym twórcy pokazują nam domy w górach, w drugim: w lesie, w kolejnym na wybrzeżu i na koniec – budynki „pod ziemią”. I bez kitu, z odcinka na odcinek mówiłam sama do siebie, że teraz serio już nie mogli niczego lepszego znaleźć, by potem mocno weryfikować swoje opinie.

Każdy epizod to uczta dla oczu. Produkcje BBC mają to do siebie, że zdjęcia są przepiękne i tak też jest tym razem. Plus wybór poszczególnych lokacji zachwyca. Ludzie, którzy stoją za tymi budynkami – fascynują. Trochę też, gdzieś tam mimochodem, przekazywana jest taka filozofia, że w stosunku do natury trzeba mieć swoją pokorę. Plus zawsze trzeba mieć plan B.

Coś dla osób, które lubią mieć pieszczone zmysły. Zachwycający program!

Tagi: The World’s Most Extraordinary Homes – recenzja, filmy recenzja, marudzenie, blog popkulturowy, blog recenzencki, recenzje filmów

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad
  • eV

    A ja właśnie nie mogłam przebrnąć przez tę serię. Obejrzałam pierwszy odcinek w całości, w bólu, drugi wyłączyłam prawie od razu. Caroline mnie naprawdę strasznie denerwowała, nie śmieszyły mnie jej dowcipy. Poza tym, takie luksusowe wille średnio do mnie przemawiają. Umieszczone na totalnym odludziu, średnio nadają się do życia. Widać to było po ich opustoszeniu. Bohaterowie przybywali do zupełnie pustych, nieużywanych, rezydencji. Mi też nie chciałoby się jechać samochodem kilkanaście godzin do domu. Może i fajnie posłuchać o tym, co tu jeszcze można wymyślić, jak ma się nieograniczony budżet, ale nie wiem, jakoś to do mnie po prostu nie dotarło.