ONA:

Nigdy nie zapomnę mojego pierwszego razu z serią „Final Destination”. Byłam chyba w gimnazjum, gdy jeden z kumpli przyniósł spiraconą pierwszą część na jakąś piątkową nasiadówkę. Zakochałam się w tym filmie od pierwszego wejrzenia. Ilość krwi, bebechów i finezyjnych sposobów uśmiercania bohaterów mnie zachwyciła. Do tego to produkcja przepełniona chamówą typową dla nastolatków. Jak widać po latach i po setkach filmów, które obejrzałam od tego czasu, mój gust niewiele się zmienił. Czekałam zatem na odpowiedni flow by obejrzeć wszystkie części spod tego szyldu. I wiecie co? To gówno nadal mi się podoba!

Do obejrzenia jednym haustem wszystkich części FD przymierzaliśmy się długo, aż wreszcie nadszedł ten cudowny dzień, w którym ani nie zalała nas praca, ani nic innego, a afrykańskie temperatury za oknem mówiły tylko jedno – siedź w domu, uzupełniaj szkło kolejnym drinkiem i oglądaj rozpierdol. Jeśli są wśród naszych czytelników osoby, które nie widziały żadnej części „Oszukać przeznaczenie”, a lubią mocną akcję z pierdolnięciem, to ta seria jest strzałem w dychę.

Grupa nastolatków wybiera się na szkolną wycieczkę do Paryża. Pakują się do samolotu i tuż przed startem jeden z dzieciaków, Alex, ma wizję, w której maszyna wybucha i wszyscy giną. Panikuje, wrzeszczy, chce powstrzymać lot. Jego kolega dostaje szału, bo takie gadanie go drażni, więc gówniarze zaczynają się bić, a na pokładzie samolotu za takie rzeczy się wylatuje. Podczas zamieszania z z maszyny wychodzi kilka osób, a reszta startuje. Po chwili następuje wielkie BOOM – samolot w przestworzach rozpada się na drobne kawałki, jak zresztą i jego zawartość. Wszyscy są w szoku. Sprawą z miejsca zaczynają interesować się agenci, którzy widzą w tym zamach, a nie przypadek. Dzieciaki próbują jakoś stanąć na nogi, ale niestety, nie jest im to dane. Najpierw w dziwnych okolicznościach umiera przyjaciel Alexa, który wyszedł z samolotu by zerknąć na swojego kumpla, zostawiając na pokładzie brata. Coroner stwierdził samobójstwo. Potem śmiertelnie potrącona przez autobus zostaje Terry, która też opuściła pokład. Alex coraz bardziej zaczyna analizować te wszystkie dziwne wydarzenia i dochodzi do wniosku, że jego przyjaciele giną w kolejności, w której powinni zginąć w katastrofie. Kto następny?

Napiszę to w ciągu tych 5 dni pewnie wielokrotnie, ale ja uwielbiam „Oszukać przeznaczenie” przede wszystkim za wierność stylowi oraz za bardzo kreatywne sposoby uśmiercania bohaterów. Każdy kolejny wydaje się być hardkorowy, a potem okazuje się, że następny jest równie mocny. To specyficzny rodzaj filmów, które albo się pokocha, tak jak ja to zrobiłam, albo się z nich kpi, bo są durne, wbrew wszelkim prawom i jeśli chodzi o ogólny zarys – to szalenie szablonowe. Ale mi właśnie to podoba się najbardziej! Trudno tu mówić o jakimś spektakularnym aktorstwie, przecież aktorzy, którzy wchodzili w dane role, są tylko mięsem, które prędzej czy później zakończy żywot, w niezbyt uroczy sposób.

Pierwszy FD ma 15 lat. Nie postarzał się wcale, a i przy okazji mnie zalała fala wspomnień. Z tego miejsca serdecznie pozdrawiam wszystkich kolegów, do których ramion wtulałam się, gdy z kolejnego bohatera z impetem wyleciały flaki.

ON:

To już 15 lat minęło od pierwszej części filmu „Oszukać przeznaczenie”. Dokładnie w 2000 roku po  raz pierwszy grupa młodych ludzi przechytrzyła śmierć. Niestety, Ponury Żniwiarz upomniał się o to, co jego.

Schemat filmów z serii „Oszukać przeznaczenie” jest bardzo prosty i praktycznie w każdej części jest on powielany. Co ciekawe, nie wpływa to na odbiór tego dzieła. „Final Destination” zaczyna się na lotnisku. Grupa amerykańskiej młodzieży ma lecieć lotem nr 180 do Paryża. Na pokładzie samolotu znajdują się także inni pasażerowie, którzy czekają na start. Na ekranie dzieją się rzeczy zwykłe, jak podczas każdego startu. Jedni się pakują do okna, inni przepychają pomiędzy fotelami, jeszcze inni wkładają rzeczy do schowka. Zawsze jest jakiś spóźnialski i zawsze będzie ktoś, kto rozwali się na całym fotelu jak król. Cała ta sytuacja widziana jest oczami głównego bohatera – Alexa Browninga. Samolot startuje, ale zaczynają się dziać dziwne rzeczy, drobne znaki, które mówią, że coś będzie nie tak. Kolejne minuty to mieszanka zwarć, pęknięć i wybuchów, które prowadzą do katastrofy. Gdy już wszyscy giną Alex odzyskuje przytomność. To, co widział przed chwilą, było jakąś wizją, która wydała się niesamowicie rzeczywista. Gdy już dochodzi do siebie zdaje sobie sprawę z tego, że to co widział, właśnie się urzeczywistnia. Poziom jego paniki zaczyna być tak duży, że doprowadza do tego, iż usuwają go z pokładu samolotu. Wraz z nim pojazd opuszcza grupa ludzi. Dochodzi jeszcze do kłótni, ale wszystko przerywa wybuch samolotu. Wizja się sprawdziła.

Mija kilka tygodni, odprawiono pogrzeb ofiar. Wszystko wydaje się być zakończone. Alex i jego przyjaciele nie mogą sobie do końca poradzić z tym, co się wydarzyło, ale wydaje się, że przeszłość odchodzi w zapomnienie. Wtedy zaczynają się pierwsze, niesamowicie „przypadkowe” zgony. Kolejni ocalali pasażerowie umierają w strasznych okolicznościach.

„Oszukać przeznaczenie” jest horrorem. To taki slasher, w którym trup się ściele gęsto, a kolejne zgony są bardzo „soczyste”. Pękające kości, przecięte organy, urywane członki itd. To wszystko czeka na Was w tejże serii. Jeśli jesteście fanami gatunku, to kino w sam raz dla Was.