Georgina Howell – „Córka pustyni”

ONA:

Nigdy nie potrafiłam zrozumieć kobiet, dla których jedyną wartością był mężczyzna, który je posiadał. Pan i władca, któremu trzeba podać kapcie, gazetę i obiad, naturalnie według jego preferencji. Seks tylko według jego ochoty i upodobnień, wakacje tylko tam, gdzie chce. No i „Weź te dzieci”, bo przecież się okazało, że nie rodzą się one ciche i grzeczne. Nie twierdzę, że każda z nas musi być feministką, bo każdy „-izm” niesie za sobą problemy, gdy rozumiany jest w zbyt patolski sposób. Ale zawsze mam ochotę takim kobietom podsuwać książki, w których bohaterki – także kobiety, żyją jak chcą.

Taką kobietą, prawdziwą petardą, która postanowiła żyć pełnią życia, próbując przekraczać samą siebie, ciągle robiąc coś nowego, była Gertrude Bell. Ona po prostu robiła to, na co miała ochotę.

Okej, czyli co? Pisała, podróżowała, fotografowała. Wspinała się po górach, a Lawrence z Arabii mówił o niej, że ma za dużo talentów. W czasach sztywnej, wiktoriańskiej etykiety, ta kobieta porzuciła wygodne, spokojne życie, na rzecz adrenaliny, ryzyka, ciągłych przygód.

Gertrude Bell była kobietą wyjątkową. Męski świat musiał przyjąć ją do siebie, jak swoją, gdy kobieta uparcie pokazywała, że jest po prostu dobra we wszystkim, czym się zajmuje, a jej odwaga i chęć odkrywania świata, zachwycały wszystkich. Nawet niezbyt chętni do kontaktów z kobietami Arabowie nazywali ją „królową pustyni”. Z kolei dla Brytyjczyków była ogromnym autorytetem i znawcą Bliskiego Wschodu.

Podobno tylko jeden obszar życiowy jej nigdy nie wychodził…

Książka Georginy Howell „Córka pustyni”, to jedna z takich pozycji, które sprawiają, że… chce Ci się chcieć. Chcesz działać, przekraczać, tworzyć i zdobywać. Biografię czyta się jednym tchem. Jest super ciekawa i wciągająca. Bardzo babska, ale pokazująca, że bycie kobietą to żadna wymówka.

I podobno jest też film z Nicole Kidman w roli głównej i mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie!

Autor: Paulina W

Podziel się postem
468 ad