Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

KSIĄŻKI

Jana Wagner – “Pandemia”

ONA:

Idąc jeszcze w temacie naszego chorowania – cóż, my nie chorowaliśmy, tylko walczyliśmy o życie, w domu pojawiła się książka o bardzo trafnym tytule – „Pandemia”. Autorką tej powieści jest Jana Wagner, pisarka na co dzień mieszkająca w Moskwie. I powiem Wam, że dawno nie poczułam czegoś tak wyjątkowego go książki, jak w tym przypadku.

Założyłam sobie, że przeczytam ją w 4 posiedzeniach. Tak akurat. Zakotwiczyłam więc z najpotrzebniejszym zestawem, składającym się z herbatki, ciastek, koca i poduszek i zabrałam się za czytanie. Po upływie 4 godzin z przerażeniem stwierdziłam, że przeczytałam ją całą. Nie potrafiłam oderwać się ani na chwilę. Powieść ta jest bowiem napisana tak, że nie tylko mamy głód i potrzebę czytania następnego i następnego rozdziału, ale autentycznie – nie da się od niej oderwać, nawet, gdy dobrniesz do ostatniej strony. „Pandemia” mnie zwaliła na kolana i już nie mogę się doczekać, kiedy jakiś ogarnięty reżyser postanowi ją umieścić na dużym ekranie.

Cała historia dzieje się w Rosji, w kraju, w którym pojawiła się tajemnicza i bardzo śmiercionośna choroba. Początkowo wszystkie informacje napływają do ludzi dość ozięble. Skażenie, kwarantanna, środki ostrożności. A potem stolica zostaje odcięta. Giną kolejne osoby, w tym matka naszej narratorki – Anny. Wreszcie dociera to i do niej – chcąc uratować siebie i swoich najbliższych, muszą uciekać… Oczy otwiera im teść Anny, który pojawił się u nich w domu późną porą z dokładnym planem. Muszą jak najszybciej spakować najpotrzebniejsze rzeczy – ciepłe ubrania, prowiant, leki, trochę środków czystości, broń i zwiewać. Ich celem jest chatka na wyspie przy finlandzkiej granicy. Z dala od ludzi, z dala od coraz większego szaleństwa, z dala od śmierci…

O tym co może dziać się z ludźmi w takim kryzysie, Anna i jej bliscy dowiadują się dość szybko. Dom sąsiadów zostaje splądrowany przez szabrowników. Co prawda ginie tylko pies (ech), ale wszyscy są coraz bardziej przerażeni. Najważniejsze to zabezpieczyć się przed każdą ewentualnością, spakować się i ruszyć, a po drodze uważać. Uważać niestety, na ludzi. Nie mogą mówić dokąd zmierzają, nie powinni z nikim rozmawiać, bo przecież każdy może okazać się niebezpieczny, nie tylko z powodu zakażenia. A do tego wszystkiego mamy jeszcze szalejący mróz, byłą żonę, auta, w których kończy się paliwo i Annę, która w pewnym momencie zaczyna…

Dobra, tyle, jeśli chodzi o fabułę, bo przecież w tego typu książkach przede wszystkim chodzi o stopniowanie napięcia. Janie Wagner udało się to. Powieść, przez którą przepadłam na całe 4 godziny, okazała się idealnie wpasowana w mój literacki gust. Ciągle się coś dzieje. Mamy tu wiele wątków, wiele emocji, a one wszystkie do tego się przeplatają, tworząc coraz większe napięcie. Strasznie podobało mi się to, że akcja osadzona jest w Rosji. Dlaczego? Bo tam ciągle żyją „inni” ludzie, wyznający niezbyt oczywiste zasady. Mówią, że w tym państwie minus 40 to nie mróz, 40 km to nie odległość, a 40 procent to nie wódka. I w takim klimacie ciągnie się ta opowieść drogi, gdzie na bohaterów na każdym kroku czeka coś. Nie zawsze osoby, które napotkają, źle im życzą. Ale bardzo często jest tak, że instynkt przetrwania jest bardzo silny. W książce padają słowa, że w takim kryzysie upada cała moralność człowieka. A może jest odwrotnie? Może właśnie takie sytuacje sprawdzają, czy ona jeszcze istnieje? Czy człowiek zachował człowieczeństwo, czy już tylko jego celem jest przeżycie?

Jeśli lubicie thrillery oparte na motywie drogi, z fajną akcją i z charakternymi bohaterami, za którymi pędzi śmierć pod różnymi postaciami, to „Pandemia” zachwyci Was tak bardzo, jak i mnie.