Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

FILMY

Ratatouille

ON:

Miałem kiedyś szczura laboratoryjnego. To była dziewczynka, nazywała się Foszka. Niestety, spotkał ją los większości tych stworzonek, umarła na nowotwór. Do samego końca mieszkała w swojej klatce i przebierała łapkami w plastikowym kołowrotku. Ta dziewczynka była niezwykle czysta i inteligentna. Potrafiła wyciągać łapkę po kawałek sera lub chować się kieszeni kurtki, kiedy wychodziliśmy na spacer. Foszka przeżyła jakieś 3 lata, przez ten czas nocami myszkowała w klatce, w dzień spała lub dotrzymywała mi towarzystwa. Foszka potrafiła zasnąć na biurku, w czasie gdy ja grałem na komputerze. Tak oto małe stworzonko dodawało trochę radości do mojego szarego korpo-życia. Nie zgodzę się z tym że szczury są obrzydliwe. Te gryzonie potrafią być słodkie, co potwierdzała sobą moja szczurzyca. 

Podczas zeszłego tygodnia przepełnionego zarazkami, kichaniem, temperaturą, wiadrem lekarstw, staraliśmy się kurować, ale bakterie chyba były silniejsze. Leżąc jednego dnia w łóżku Paulina zaproponowała seans „Ratatuj”. Ponieważ nie widziałem tej animacji, zgodziłem się bez wahania. Jedyne co kojarzyłem, to że jest to opowieść o szczurze, który chce zostać kucharzem. Gdy zaczął się seans odpadłem.

Remy jest bowiem najsłodszym gryzoniem jakiego widziałem. Nie jakiś tam Mickey Rat, ale Remy. W nim można zakochać się od samego początku. Dodatkowo stworzonko to jest inne, niż jego szczurza rodzina. On ma węch idealny i chce go wykorzystać w najlepszym znanym celu, a mianowicie chce być mistrzem kuchni, chce gotować. Problem jest jeden. Kuchnia i szczur to dwa wykluczające się wyrazy. Każdy myśli, że szczury do obrzydliwe i brudne potworki, a tutaj jest zupełnie inaczej. Dla naszego bohatera kuchenne blaty, stoły, noże i naczynia, to świątynia, ziemia święta. Każde danie, które chce zrobić, musi zacząć się swoistym rytuałem. Ale nie wybiegajmy w przyszłość.

Idolem szczurka jest nieżyjący już kucharz Gusteau. Jego restauracja, mieszcząca się w Paryżu, uznawana była za najlepszą, jednak jej świetność minęła, z pięciu gwiazdek zostały tylko trzy. Jedna zniknęła z racji śmierci szefa, druga – przez złośliwego i chamskiego krytyka kulinarnego, Antona Ego. Traf chce, że Remy trafia właśnie w to miejsce i to trafia tego samego dnia, co nieudolny Linguini, młody pomywacz. Ich drogi splatają się i co ciekawe – dwójka ta zaczyna współpracować. Ukryty pod czapką kucharską chłopaka gryzoń kieruje jego ruchami i w ten sposób razem gotują. Oczywiście, sukcesy młodzika nie są w smak niejakiemu Mustafie, który przejął restauracje po zmarłym szefie kuchni. Dlaczego? Bo jakiś młokos bez wykształcenia wchodzi mu w paradę. Tak oto rozpoczyna się wspólne kucharzenie szczurka i człowieka.

„Ratatuj” jest naprawdę fenomenalną bajką. W jednej chwili śmiejemy się do łez, a w drugiej łzy płyną po policzkach, ale z zupełnie innego powodu. Śliczna animacja, dobrana do niej odpowiednia muzyka i historia, która nie jest tak oczywista, jakby się zdawało. Szczury nie muszą być obrzydliwymi gryzoniami, które za każdym razem pożerają truchło Kenny’ego z South Park. Szczury mogą być jak moja Foszka. Pachnące, czyste, zadbane i inteligentne. Taki właśnie jest Remy.

ONA:

Dopadła nas nagle i niespodziewanie. Łudziłam się, że gdy przestanę pracować z dzieciakami, to moja odporność na przeziębienia wzmocni się, a tu kicha. Najpierw prychać zaczął Dejw. Smarki spływały mu po plecach, oczka były zaszklone, a temperatura szalała. Dzień później dopadło mnie. A że ja wszystko robię mocniej i bardziej, to i grypę miałam w dużo silniejszej formie. Właściwie minął tydzień, a ja nadal zdycham na katar i kaszel tak mocny, że palący gruźlik z rakiem płuc to przy mnie pikuś. Dwa dni spędziliśmy w łóżku, podając sobie pudełko z chusteczkami i wychodząc tylko po herbatę. Ale nie nudziliśmy się zupełnie. Łykaliśmy film za filmem i jedną z produkcji, którą się ratowaliśmy, była świetna bajka, której Dejw nie widział i za którą ja przepadam. Dziś – „Ratatuj”.

Remy jest szczurkiem. Uroczym, słodkim gryzoniem, którego od przeciętnego przedstawiciela swojego gatunku różni węch i smak. Wydawać by się mogło, że szczury jedzą tylko odpadki i właściwie daleko im do koneserów wyjątkowych smakołyków. I tak jest u wszystkich, poza nim. On szuka smaków, zapachów, nowych doznań, które poznaje jedząc pyszności. Zna różne sery, zna przyprawy, chce eksperymentować, a jego prawdziwym ideałem i wzorem, jest znany kucharz, Gusteau. Niestety, nie on już nie żyje, ale scheda po nim została – gotować może każdy. W tym – mały szczurek.

Na skutek różnych dziwnych sytuacji Remy trafia w samo serce Paryża, właśnie do restauracji, którą niegdyś dowodził Gusteau. Ale przecież nie wejdzie do środka i nie powie, że chce tu pracować, bo przecież jest szczurem! Ale Remy zacznie w tym miejscu gotować. Zapytacie jak to możliwe? Pomoże mu w tym rudowłosy i dość pokraczny Linguini, który akurat teraz dostał tam fuchę na zmywaku.

„Ratatuj” to wyjątkowa bajka z rewelacyjną historią, bardzo mądrą i zabawną, ze świetnymi bohaterami (których i tak na łopatki rozkłada mały szczurek) i z nieustającym aromatem, który zdaje się napływać do widza, uruchamiając przy okazji wszystkie jego kubki smakowe. Tak, ta opowieść jest przede wszystkim szalenie apetyczna, pobudzająca zmysły i sprawiająca, że masz ochotę wygrzebać się spod kołdry, wyciągnąć kilka składników i zmieszać je z taką pasją, z jaką robił to Remy.

Oczywiście wizualnie ta animacja psuje głowę i niesamowicie pieści wzrok. Jeśli jeszcze nie widzieliście, to koniecznie nadróbcie tę pozycję, bo to kino nie tylko dla dzieciaków.