ONA:

Uwielbiam biografie i uwielbiam Queen. Trudno więc mi się dziwić, że pożarłam „Królewską historię” w jeden dzień, mimo że ma 477 stron. Po prostu położyłam się na hamaku, przyniosłam picie, ułożyłam poduszki pod głową i jak zaczęłam rano, tak skończyłam wieczorem. Nie da się od tej pozycji oderwać, szczególnie, gdy się jest fanem. Jest świetnie napisana i jest przede wszystkim kompletna. Oczywiście trudno upchnąć w jednej książce całą historię zespołu i jego 4 członków, ale Mark Blake wycisnął ile się tylko dało.

Queen to nie tylko Freddie Mercury. Owszem, to on był lokomotywą w tym bandzie, to on stał się legendą i to na ogół przez jego pryzmat opowiada się o tym zespole, ale tu jest inaczej. Blake nie zapomina o 3 pozostałych osobach. Szczególnie mocno widać to w pierwszych częściach, kiedy to szczegółowo zajmuje się i Mercurym, i Mayem, i Taylorem, i nawet zawsze wycofanym Deaconem. Od ich dzieciństwa, po wczesną młodość, aż do momentu kiedy się poznali i przestali być zwykłymi kolesiami, gdyż założyli jeden z najważniejszych i najgenialniejszych zespołów, jakie powstały. Autor zebrał setki, by nie powiedzieć tysiące materiałów: wywiadów, rozmów i nagrań, by nam, przede wszystkim fanom, dać kompendium wiedzy. To samo zrobił Walter Isaacson tworząc biografię Jobsa. Jest ona perfekcyjna i tak też mamy w tym przypadku.

Kiedy już miniemy to kim członkowie zespołu byli zanim powstał Queen, kiedy poznamy już historię tego jak to się stało, że w ogóle powstał, to czeka nas przeprawa przez każdy kolejny album, każdy singiel, każdą trasę. Przez wzloty i upadki. Jest tu dużo miejsca poświęconego na to, by samemu określić jaki to był zespół. Blake zebrał całą historię Queen w przyjemną opowieść po rock and rollu, z wszystkimi zmianami, z inspiracjami, z ogromem ważnych nazwisk. Oczywiście, sporo miejsca poświecił też wątkom prywatnym, szczególnie Freddiego, szczególnie w kontekście jego „stylu” życia, a potem zmagań z chorobą.

„Królewska historia” opowiada o zespole od samego początku, po współczesność, bo przecież to legenda, a ona będzie trwać jeszcze długo. Jest bardzo intrygująco i ciekawie napisana i nawet fani odkryją w niej sporo nowych informacji. Żałuję tylko, że ma stosunkowo niewiele zdjęć. Wciąga i wzrusza. Warto ją przeczytać!