Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

GRY

Mass Effect Trylogy (XBOX360)

ON:

„Mass Effect” jest trochę jak „Fallout”. Dlaczego? Ponieważ jest dziełem wręcz kultowym. Miliony fanów na świecie nie mogą się przecież mylić. Ten wydany w 2007 roku na Xbox360 tytuł ostro namieszał w świecie graczy konsolowych. Budowa  gry została przemyślana od początku do końca. Nie ma się co dziwić ponieważ za historię oraz mechanikę odpowiada założone w 1995 roku przez Raya Muzykę studio Bioware. O ME usłyszałem gdy jeszcze nie posiadałem konsoli. Jako „hejter” stwierdziłem, że nie ma szans aby na jakimś klocku do grania pojawił się tytuł wręcz idealny. Panie i panowie przedstawiam Trylogię Mass Effect. Jednego z najlepszych c-RPG w jakiego przyszło mi grać.

Jest rok 2183, Ziemianie odkryli na Marsie szczątki prastarej cywilizacji – Protean. Dzięki temu znalezisku nasz skok technologiczny okazał się tak ogromy, że znalazło się dla nas miejsce w Galaktycznej Wspólnocie Inteligentnych Ras. Do tej pory ludzie byli pionkami na kosmicznej mapie, teraz nasza rasa stała się kolejną figurą w ogromnej gwiezdnej armadzie. Nazywasz się Shepard, jesteś komandorem i dzięki swojej ogromnej odwadze zostałeś/aś (zależnie jaką wybierzemy płeć) wytypowany aby przystąpić do „Widm”. To elitarny oddział galaktycznych strażników, którzy pilnują ładu i porządku we wszechświecie. Wszystkie rasy szanują „Widma”, bycie nim to przywilej, ale i wielki obowiązek. W razie zagrożenia to ty staniesz na pierwszej linii i przyjmiesz na swoja klatę wiaderko ołowiu. Jeśli twoje misje zakończą się powodzeniem – będziesz wychwalany, jeśli klęską – to każdy cię wytknie palcem. Nominacja jest dla ludzkości wielką szansą. W oddziałach „Widm” nigdy jeszcze nie było człowieka, więc jak widać stawka jest bardzo wysoka.

mass effect 3 marudzenie

„Rada Cytadelii”, mająca ogromny wpływ na wszelkie decyzje w całej galaktyce, poddaje Sheparda testowi i zależnie od jego wyniku podejmie ostateczną decyzję. Komandor dostaje w swoje władanie hipernowoczesny wahadłowiec SSV Normandy i to na jego pokładzie przyjdzie nam zwiedzić całkiem niezły kawałek galaktyki. Wszystko zacznie się jednak na Eden Prime – planecie, na której poznamy pierwszego złego Turianina o imieniu Saren. Zanim jednak wylądujemy na powierzchni planety, będziemy mieli okazję porozmawiać z praktyczne każdym członkiem naszej załogi. Dowiemy się o ich obawach, doświadczeniu i potrzebach. Dzięki tym rozmowom poznajemy wiele ciekawostek, które mogą przydać się w naszych późniejszych misjach. Dowiemy się także dlaczego na pokładzie panuje bardzo nerwowa atmosfera…

Kilkadziesiąt pierwszych minut rozgrywki zaznajomi nas ze sterowaniem oraz fabuła. Nie chcę spojlerować, ale na końcu Eden Prime czeka nas niespodzianka, która przybliży nas o jeden krok do zagłady galaktyki. Okaże się, że los ludzkości będzie leżał w naszych rękach.

Panowie z Bioware postawili nacisk na epickość i trzeba przyznać, że bardzo się im to udało. Kolejne postacie, jakie przyłączą się do naszej drużyny, mogą budzić nasza sympatię bądź irytację. Nasze wybory mają wpływ na to, jak będziemy postrzegani przez naszych kompanów. Ponieważ od początku informowano, iż „ME” będzie trylogią, nie trzeba było czekać bardzo długo na kolejną część. Nie chce znów zdradzać fabuły, ale Shepard nie będzie już pracował dla „Rady”, a jego nowym szefem będzie Człowiek Iluzja. Tutaj genialny w swojej roli Martin Sheen. Saren okazał się nie być tym mega złym, a wszystkie rasy staną u progu zagłady, jaką niesie prastara rasa Żniwiarzy. ME2 jest poprawioną jedynką, wywalono z niej kilka błędów, pojawiło się kilka nowych, ale nadal jest to tytuł przyciągający do telewizora na długie godziny. Jeśli zachowaliście sejwy z pierwszej części, możecie kontynuować waszą przygodę wylevelowaną do tej pory postacią. Znów będziemy przemierzać galaktykę, tym razem z dosłownie depczącymi nam po piętach żniwiarzami. Po raz kolejny będziemy mieli okazję podejmować decyzję, mające wpływ na losy dziesiątek ras. Ostateczna konfrontacja okazuje się nie być finalną, ona nas przygotowała na najgorsze. Totalną galaktyczną wojnę, w której nie obędzie się bez ofiar, w tym naszych bliskich.

Trylogia Mass Effect jest po KOTOR-ach najlepszym cRPG w jaki przyszło mi grać. Nie zwracam uwagi na błędy i denerwujące bugi, gdyż wszystko rekompensuje nam fantastyczna historia, która daje nam wrażenie bycia w samym środku wydarzeń. Jeśli jeszcze ktoś nie grał w Mass Effect, a lubi science-fiction, to musi odpalić ten tytuł. Warto.