ON:

W Polsce od dawna, a właściwie od bardzo dawna, książki Neila Gaimana wydaje MAG. To dobrze, ponieważ każde nowe wydanie ma coraz to ładniejszą okładkę. Książki z MAGA to  ślicznie wydane małe dzieła, które poza strawą duchową, potrafią także cieszyć oko. Super, bo sam mam małe zboczenie i lubię jak, kolejne tomy świetnie wyglądają na półce.

Kilka tygodni temu w moje ręce wpadły „Drażliwe tematy”, czyli „Krótkie formy i punkty zapalne” – jak informuje nas podtytuł, to zbiór krótszych i troszkę dłuższych tekstów, które w większości przypadków były już gdzieś publikowane. Aby pomóc czytelnikowi ogarnąć ten tomik, Gaiman postanowił napisać dość długi wstęp – ma on około 30 stron, w którym wprowadza nas pokrótce w każde z opowiadań. Dzięki temu wiemy czym było inspirowane, do czego nawiązuje lub z jakim innym gaimanowskim utworem jest związane. To świetne rozwiązanie, szczególnie dla tych, którzy prozę autora znają w mniejszym stopniu, niż oddani fani. Sam mam za sobą lekturę wszystkich wydanych w Polsce jego dzieł, a i tak chętnie skorzystałem z tego „poradnika”.

Pierwszym tytułem, po który sięgnąłem, był „Powrót Chudego Białego Księcia”, który jak inspirowany jest twórczością Davida Bowiego. Swoją drogą w prozie autora wiele razy spotkamy się z nawiązaniem do osoby sławnego piosenkarza. Ten tekst związany był z pewnym pismem o modzie i rysunkami przedstawiającymi Bowiego i Iman. Co z tego wyszło? Warto przeczytać samemu.

Po „Księciu” postanowiłem skakać po książce. Najpierw zabrałem się za te dzieła, które od razu przyciągnęły moją uwagę. Wśród nich były „Problem z Cassandrą”, „Prawda to jaskinia w czarnych górach…”,  czy też „Czarny pies”. To ostatnie zaciekawi szczególnie tych, którzy ukochali „Amerykańskich Bogów”, gdyż pojawia się w nim Cień. Na 24 opowiadania tylko kilka jest słabszych i odstających od tego, do czego przyzwyczaił nas autor. Ponieważ „Dym i Lustra” był przyjęty dość chłodno przez czytelników, którzy spodziewali się niesamowitych tworów, po przeczytaniu „Amerykańskich Bogów” podchodzili oni do „Drażliwych tematów” z pewnym dystansem. Nie dziwie się, ale problem wynikał z tego, że z Gaimanem jest jak z Kingiem. Obaj panowie piszą prozę na równym poziomie, ale czasem zdarzą się im słabsze utwory, które upchane zostają po antologiach i różnego rodzaju zbiorach. To na nie najczęściej napotykają się czytelnicy i według nich oceniają twórcę. Ja z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że „Drażliwe tematy” to zbiór na naprawdę wysokim poziomie. Przygotujcie się na porcję wyjątkowo klimatycznej prozy w wykonaniu mistrza.