ONA:
Pomysł na spędzenie tygodnia z ekranizacjami powieści Stephena Kinga pojawił się bardzo naturalnie. Dawid jest jego fanem, a ja robię się coraz bardziej ciekawska, jeśli chodzi o gatunki książek i filmów, których kiedyś unikałam. Zdając się na Pana Marudę, pozwoliłam mu wybrać siedem filmów, które oparte są na prozie mistrza grozy – zatem czas zacząć. Na pierwszy rzut poszła produkcja z 2007 roku, a pierwszeństwo w wyborze miała dzięki Johnowi Cusack’owi, któremu powierzono główną rolę. Dziś – „1408”.
Pamiętam trailery, które widziałam w kinie te kilka lat temu. Pamiętam, że te 3 minutowe obrazy wystarczały, bym miała gęsią skórkę WSZĘDZIE i bym po prostu go odpuściła na zawsze. Nie tęskniłam. Nie myślałam nawet o tym filmie. A Dejw zachęcił mnie do seansu kilkoma słowami: „Wiem, że Ci się spodoba. Wiem to!”. Chyba jednak przecenił mnie, bo nie powiem, że to była strata czasu, ale „1408” trąci nudą…
Mike Enslin (John Cusack) jest pisarzem, który specjalizuje się z zjawiskach dziwnych. Jedni piszą ckliwe romanse o wampirach, inni wyłącznie o wojnie, a nasz bohater o zjawiskach paranormalnych. Jego to po prostu kręci i on solidnie z tego wszystkiego kpi. Za wszelką cenę, z totalnym zdrowym rozsądkiem podchodzi do każdej sprawy, próbując realnie określić o co chodzi i czemu akurat ten dom/pokój/cokolwiek jest nawiedzony. Rozumiem go, ja też żyję z postępującym zrozsądkowaniem i przyznam się szczerze – moje relacje z ludźmi są upośledzone, ale mam wszystko uporządkowane pod czachą i wiele jestem w stanie zrozumieć. Podczas swojego tournée po miejscach dziwnych, w końcu trafia do osławionego niezbyt dobrą reputacją, nowojorskiego hotelu „Dolphin”, w którym dzieją się rzeczy dziwne. Nie, dziwne to złe słowo. W którym dzieją się rzeczy popieprzone! Jest mocno zdeterminowany by „zbadać” to miejsce, ze szczególnym naciskiem na pokój 1408, w którym kilka razy doszło do tragicznych wydarzeń. Ponoć nie można tam wytrzymać dłużej niż 60 minut, a i tak najpewniej wyjdzie się z tego albo z obłędem i okaleczeniami, albo po prostu – nogami do przodu. Mike lubi takie tematy! W „Delfinie” zderza się z menadżerem placówki, Geraldem Olinem (Samuel L. Jackson), który bardzo wymownie odradza mu pobyt w 1408, informując go o tym, co tam się już zdarzyło. Ale Enslin jest nieugięty. Wie, że może bazować na swoim racjonalnym umyśle, bo dużo już widział i wiele przeżył. Wie, że da radę. I kiedy w końcu ląduje w trefnym pokoju, standardowo zaczyna kpić. Uprawia lekką szyderę na wszystko. I wtedy nagle włącza się radio, z którego The Carpenters śpiewają „We’ve Only Just Begun”.
Ten film miał być straszny, ale nie jest. Okej, przy kilku scenach poczułam lekki stresik, ale to naprawdę nic takiego. Dodam, że oglądałam go wieczorem, co się jeszcze nie zdarzyło (bo do „straszydeł” siadam w ciągu dnia – jakbym jednak miała się bać). Tymczasem „1408” to bardziej psychologiczno-klaustrofobiczne straszydło, niż straszydło same w sobie. Bardzo mi przypomina „Lśnienie”, już nawet nie tylko ze względu na „hotelowe” zamknięcie przestrzeni, ale moim zdaniem ma ten sam poziom psychodelii, bo do końca nie wiemy o co kurde chodzi – czy koleś zwariował, czy jest po jakiś dobrych dragach, czy mu się to wydaje, a może tylko śni? W pokoju 1408 straszyło wszystko, a Mike za wszelką cenę próbował stoczyć walkę z bardzo trudnym przeciwnikiem – ze swoim umysłem, z podświadomością. Obejrzałam to dzieło z lekkim niedosytem. Spodziewałam się czegoś bardziej, ale z drugiej strony – mogłam potem spać bez schizów, że zaraz zeżre mnie telewizor.
ON:
Tydzień z filmami opartymi na prozie Kinga możemy uważać za otwarty. Z ogromnej ilości ekranizacji jego książek, wybraliśmy siedem dzieł, które są swoistym przekrojem twórczości „króla”. Mamy trochę klasyków, mamy dzieła wybitne, ale są i gniotki. Dzięki temu będzie można się trochę rozerwać, trochę pośmiać i trochę pobać. Na pierwszy ogień poszedł niezły „1408” z Johnem Cusackiem w roli głównej.
Jestem fanem Kinga, ale przyznaje się, że nie do końca pamiętam opowiadanie, na którym bazuje film. Bardziej w pamięci zapadł mi fenomenalny „Gzyms”, mający troszkę wspólnych elementów z opisywanym dziś dziełem, ale tam jest mowa o zupełnie innej historii. „1408” ma nas straszyć na swój sposób i przy pierwszym seansie bardzo dobrze mu to wychodzi. Nie jest to jednak horror z gatunku tych, co zmuszają nas do sikania w nocy przy włączonym świetle. Groza jest tu jednak delikatniejsza i bardziej subtelna, dzięki czemu nie będziemy mieli stanów lękowych.
Nim przejdziemy do tytułowego 1408, który okazuje się pokojem hotelowym, wpierw musimy poznać głównego bohatera całego dramatu. Mike Enslin, bo tak zowie się wspomniany mężczyzna, to pisarz drugiej kategorii. Miał na swoim koncie pewną powieść, która przeszła jakoś bez echa, choć znalazłoby się kilku jej fanów. Po tym średnim debiucie i po osobistej tragedii, zabrał się za pisanie przewodników po nawiedzonych miejscach. Zwiedzał Stany, zatrzymywał się w hotelach, motelach i pensjonatach, gdzie szukał sensacji, skrzypiących podłóg i innych potwierdzających istnienie duchów dowodów. Pewnego dnia, po powrocie do domu, wśród swojej poczty znajduje pocztówkę z Nowego Jorku z informacją, aby odwiedził hotel Delfin i zameldował się w pokoju 1408. Rozsądek przegrał z ciekawością.
Początkowe problemy z dyrekcją hotelu szybko zostały spacyfikowane przy pomocy zapisu z prawa stanowego i po kilku dniach Mike zawitał do „Wielkiego Jabłka”. Nim się jednak zameldował, po raz ostatni ma okazję porozmawiać z menadżerem, który na kilka sposobów starał odwieść się go od zamieszkania w 1408. Pokój nie cieszy się zbyt dobrą sławą, a na przestrzeni lat wiele osób straciło życie, gdy spędzali w nim noc. Teraz przychodzi czas na Mike’a.
Film jest niezły i ogląda się go całkiem dobrze. Szczególne pierwszy seans daje nam najwięcej radości. Nie dajmy się zwieść kilku sztuczkom, które zaserwował reżyser i scenarzyści, bo to przecież stare tricki w nowym wydaniu. Nie mniej jednak ostatnie sceny mogą zaskoczyć i na pewno to robią. Jak na początek tygodnia z Kingiem, dostaliśmy całkiem dobrą przystawkę, zobaczymy co czeka nas dalej.
