ON:

„Dumnych i wściekłych” wykopała z ogromu filmów Paulina. Ktoś jej powiedział, że jemu ktoś powiedział, że ten film jest całkiem dobry. Tak więc jeden z wieczorów spędziliśmy z niesamowitą muzyką lat 80-tych oraz górnikami, gejami, lesbijkami i wszystkimi problemami, które ich dotyczą. 

1984 i 1985 rok w Wielkiej Brytanii to czasy dość niepewne, szczególnie dla grupy robotniczej zwanej górnikami. Przez praktycznie 12 miesięcy związki zawodowe walczyły w każdy możliwy sposób z rządem Margaret Tacher. Żelazna Dama nie chciała się poddać, bo wiedziała bardzo dobrze, jak silną częścią społeczeństwa jest ta grupa zawodowa. Przecież to oni obalili poprzedni rząd Konserwatystów.

Pierwszym krokiem, poczynionym przez panią Premier, było zniszczenie potęgi National Union of Mineworkers, czyli związku zawodowego górników. 1 marca 1984 roku NCB oświadczyło, że zamierza zamknąć 20 kopalni i zwolnić 20 tysięcy pracowników. Zaczęła się panika. Górnicy dość szybko zaczęli protestować i rozszerzać swoją działalność propagandową. Tacher była przekonana, że strajk ten nie potrwa długo, przede wszystkim dlatego, że na robotnikach dość szybko presje wywrą ich żony, które nie będą chciały uczestniczyć w „w tej farsie”. Premier bardzo się pomyliła. Żony górników stworzyły Women Against Pit Clousures i zapewniły swoje poparcie dla strajku. Kobiety te zbierały pieniądze, przygotowywały kanapki, cerowały ubrania. Mówi się, że bez ich wsparcia strajk nie trwałby tak długo.

Strajk zaczął przypominać wojnę domową. Dochodziło do starć policji i górników, często także raniono kobiety. Tacher nazwała górników „the enemy within” (wewnętrznym wrogiem), a na walkę z nim wydano ponad 6 miliardów funtów, nie licząc pieniędzy wydanych na „wyniszczenie” górnictwa na Wyspach.

Gdzie w tym wszystkim geje i lesbijki? Pojawili się tak naprawdę jako grupa wspierająca strajkujących robotników w czerwcu 1984 roku. Zaczęli zbierać pieniądze na pomoc górnikom i ich rodzinom, organizowali koncerty charytatywne. Jednym z najbardziej znanych był ten, który odbył się w Camden w Londynie, a jego gwiazdą był Bronski Beat. Początkowa niechęć do grupy młodych ludzi, którzy byli tak inni niż reszta społeczeństwa, przeraziła się w akceptację, a w wielu przypadkach w przyjaźń.

Jedna z żon górników powiedziała: „Nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać – może bandy dziwaków. Ale tylko w przeciągu tego ostatniego roku mieliśmy okazję poznać gejów i lesbijki, ponieważ ich walka jest podobna do naszej. My doświadczyliśmy w ostatnim roku tego, co oni doświadczają przez całe życie i prawdopodobnie dalej będą doświadczać, chyba, że my coś z tym zrobimy.” Zaś działaczka Women Against Pit Closures dodała: „Wsparcie ze strony LGBT przyszło w najlepszej chwili, wtedy, kiedy naprawdę potrzebowaliśmy pomocy. Nie było to tylko wsparcie finansowe– zyskaliśmy wgląd w ich sposób życia, w seksualność innych ludzi, w inne problemy. Przez wiele lat wyłączaliśmy się lub współczuliśmy im przez kilka minut, ale potem, gdy to my zostaliśmy celem ataku ze strony przemocy państwowej, dowiedzieliśmy się, jak to jest, byliśmy następni w kolejce po lesbijkach i gejach, po czarnych mężczyznach i czarnych kobietach… Nie można naprawdę współczuć z uciskaną grupą, dopóki sam nie stałeś się takim.”

„Dumni i wściekli” to opowieść o walce górników z Margatet Tacher oraz wsparciu, jakie okazało im LGBT. Wszystko w tym filmie opowiedziane jest z fenomenalnym dystansem i nie skupia się na samych górnikach, ale pokazuje historię ze strony LGBT oraz pojedynczych jej działaczy. Tutaj także dzieją się dramaty, a ich głównym powodem są inni ludzie, dla których wymalowany facet to dziwak, któremu trzeba spuścić łomot.

„Dumni i wściekli”, to ciepłe i prawdziwe kino i naszych fobiach, złych ocenach i walce, która czasem skazana jest na przegraną.

PS. Zwróćcie uwagę na naprawdę świetny OST.

ONA:

Po zapowiedziach moje oczekiwania względem tego filmu były naprawdę spore. Liczyłam na ciężką, sarkastyczną i lekko prześmiewczą komedię w angielskim stylu, a dostałam niezbyt smaczny pudding, który zaczął śmierdzieć lodówką… Coś tam się pośmiałam, ale liczyłam na zdecydowanie więcej.

Mamy 1984 rok. Żelazna Dama trzyma w garści cały kraj, próbując postawić gospodarkę na nogi, po długim okresie marazmu. Jej radykalne działania dla jednych były świetnymi wyborami, a dla innych – objawem autorytaryzmu. Nie ciaćkała się z nikim. Do dziś zarzuca się jej, że zniszczyła wiele zakładów pracy, skazując obywateli na bezrobocie. Tak też było z górnikami z angielskiej mieściny, którzy stanęli w obliczu likwidacji miejsc pracy. Co ciekawe, znaleźli oni sprzymierzeńców w grupie, która była totalnie inna. Tymi, którzy murem i ponad podziałami stanęli za górnikami, była organizacja lesbijek i gejów. Film „Dumni i wściekli” to zapis ich wspólnych działań – bardzo różnych, od niechęci po sympatię. I co ciekawe – to film na faktach.

Każda z grup chce ugrać coś dla siebie. Górnicy – chcą pracy. Geje i lesbijki – chcą akceptacji. Oczywiście nad każdą z grup ciąży jakiś problem. Konserwatywne podejście do świata to jedno, a śmiercionośna choroba – to drugie. Całość ma lekko lewicowe zabarwienie, bo oczywiście nie da się uciec przed polityką. Twórcy liznęli uniwersalne problemy społeczne i oparli je o dwie, bardzo różne i bardzo charakterne grupy. Każda ma za sobą jakieś tło, każda chce przewalczyć swoje racje, ale żeby wygrać potrzebują się zintegrować w jedną siłę.

Sam film nie jest zły. Ma typowy, angielski humor i klimat, kilka ciętych ripost i śmiesznych tekstów, ale to bardziej obyczaj, niż komedia. Niby pod pretekstem błahej opowiastki, która ma być przede wszystkim śmieszna, twórcy próbują opowiedzieć coś więcej. Jakaś konserwa się mimo wszystko otworzy, jakiś gej przegra z chorobą, jakaś staruszka zapyta czy ktoś je mięso. Kluczem do sukcesu podczas oglądania tego dzieła, jest nie nastawianie się na śmieszną, angielską komedię typu „Goło i wesoło”, bo można wtedy czuć zawód – tak jak ja. Ale to mimo wszystko bardzo ciekawa historia.