
Nie spodziewałam się szału. Ba, nie spodziewałam się nawet cudów. Szczerze powiedziawszy, Samuel L. Jackson trochę mi się „opatrzył”, jeśli chodzi o takie kino. Ale znowu z drugiej strony, nie widzę go w dramacie z uczuciami i wątpliwościami głównego bohatera. SamLJack jest jaki jest – gra zawsze tak samo, ale daje radę. A ma 68 lat!
Bodyguard Zawodowiec – recenzja
2017 rok przyniesie (lub już przyniósł) nam 5 filmów z nim. Tym razem, wraz z Ryanem Reynoldsem gra w produkcji, która ma ekstremalnie oklepaną fabułę, a cały film uratować mogło niewiele.
I uratowało! „Bodyguard Zawodowiec” to dzieło idealne na końcówkę lata. dynamiczne, zabawne, ciągle coś tu się dzieje, nawet może daje trochę do myślenia. Wyszłam z kina zadowolona.
Michael Bryce (R. Reynolds) to ochroniarz, który bardzo szczyci się licencją AAA – najwyższy poziom, sama śmietanka i obsługa, której nie robi nikt inny. Ochrania kogo popadnie – w tym także tych złych. A Darius Kincaid (SLJ) to koleś, który jest mordercą na zlecenie. I on czasem dostaje fuchę, która mocno „kłóci” się z fuchą Bryce’a. I teraz się dzieje tak: Darius wie za dużo. Grozi mu białoruski przywódca, któremu grozi międzynarodowy sąd, ale który ciągle wymyka się sprawiedliwości. Jedyną osobą, która można go oskarżyć, jest właśnie nasz Kincaid. Oczywiście, jest to trudne. Kincaid ma wyrok śmierci. Więc kto ma go chronić?
I tak leci. Panowie oczywiście się nienawidzą, ale co zrobisz, nic nie zrobisz. Byrce ma szanse odzyskać renomę, a Kincaid – utrzymać się przy życiu. Wszystko dzieje się w malowniczych zakątkach Europy – miło się to ogląda.
W drugim planie mamy Salmę Hayek – ciągle przepiękną i zadziorną, no i Gary’ego Oldmana, w roli białoruskiego zbira.
Nie mam się czego przyczepić. Klasyczne, chociaż dość nieoczywiste zestawienie bohaterów – stojących po dwóch stronach barykady, ale – tak szczerze powiedziawszy, to który jest tym złym? Nie wiem.
Fajna muzyka, dynamika, świetne sceny akcji. Powtórzę się: ten film, to idealna rozrywka na koniec wakacji.
