Marudzenie – blog popkulturowy

Piszemy o popkulturze – grach, filmach, książkach i muzyce

FILMY

What’s Your Number?

ONA:

Istnieje grupa pytań, na które zanim odpowiesz, musisz chwilę pomyśleć. Synapsy zaczynają pracować jak oszalałe, pamięć przetwarza terabajty danych, struny głosowe wdają nosowe „hmmm…” i po tym całym procesie pojawia się zwykle chwila ciszy… Jednym z tego typu pytań jest „Ilu miałaś facetów?” Ja się nie przyznaję, tego bloga czytają moi bliscy…

Niedawno w moje „łapy” wpadła lista filmów typu „komedie romantyczne, które warto zobaczyć”. Cóż, może kilka z nich zasługiwały na minimalny nakład uwagi, ale ja i tak uważam, że to totalny paździerz, a nie gatunek filmowy. Ale obok tych wszystkich ckliwych historii gdzieś przewinął mi się tytuł, w którym główną rolę ma Anna Faris. Bardzo polubiłam ją po kilku częściach „Scary movie”. No przecież to nie może być zwykła „komedia romantyczna” z nią w roli głównej. Tam musi być jakiś haczyk! I co? Nie było…

Ally Darling ma ten okres w życiu, kiedy to wszystko idzie źle. Poważnie: źle. Kolejny facet, przy którym próbowała być perfekcyjna, z nadzieją, że to ten jedyny albo chociaż będzie partnerem na nadchodzącym rodzinnym weselu, okazał się pustym worem, którego interesuje jedynie jedna część jej ciała, a cała wredna narośl dookoła jej stanowi co najwyżej gnieciuszka. Chwilę później okazuje się, że dziewczyna traci pracę na skutek redukcji etatów – konkretnie jednego etatu, jej. I do tego jeszcze Daisy, młodsza siostra, właśnie szykuje się do wyjścia za mąż, dobijając Ally kolejnymi obowiązkami i mediacjami pomiędzy rodzicami. Oj, za dużo tego, za dużo. Matka dziewczyn jest jak meduza, a każdy kontakt z nią przyprawia o bolesne ukłucia, notorycznie krytykuje i poprawia pierworodną, próbując na siłę uperfekcjonić ją, z marnym skutkiem… Ojciec jest uzależniony od twittera i ma młodszą laskę. Afera wisi w powietrzu. I jeszcze ten artykuł, w którym napisano, że jak kobieta miała więcej niż 20 partnerów seksualnych, to jej szanse na zamążpójście maleją dramatycznie. Wizja samotnego życia z samą sobą przeraziła na tyle główną bohaterkę, że postanawia coś z tym zrobić. Jej pierwszy plan zakładał, że nie pójdzie do łóżka z żadnym facetem, chyba, że poczuje, że to ten jedyny. Ale Ally jest rozrywkową dziewczyną i po kilku godzinach ma już problem. Kiedy więc czmycha ukradkiem z własnego łoża, w którym zalega nowy kolega, dochodzi do wniosku, że nie może mieć kolejnego kochanka i musi pogrzebać w byłych. No przecież skoro było ich tylu, to któryś powinien sprostać oczekiwaniom i zostać jej mężem. Z pomocą przychodzi jej sąsiad. Uroczy i zadziorny Colin jest jej męską wersją. Sex na jedną noc, a potem zdawkowe pożegnanie i więcej cię kotku nie zobaczę. Często wykorzystuje mieszkanie sąsiadki, by uciekać od byłych kochanek. No i chłopak ma policyjne pochodzenie – stwierdza, że pomoże Ally wytropić byłych i robi to bardzo skutecznie. Po wstępnej weryfikacji zostaje grupa kilku facetów, którzy zasługują na to, by ich sprawdzić. Kilku z nich zmieniło się diametralnie, kilku stoi w miejscu. Mają żony i dzieci albo akurat się rozwodzą. Albo po Ally odkryli, że są gejami. Huston, mamy problem. Plan B nie wypala…

Film kręci się wokół tematu „Kiedy kończy się pruderyjność, a zaczyna szmatławość” – niech każdy zrozumie to jak chce. Wystarczyły mi pierwsze minuty filmu, żeby wiedzieć jak on się skończy. Cóż, to jest właśnie chyba to, co mnie boli w komediach romantycznych. Ich przewidywalność… Niemniej, jako umilacz czasu po długim i wyczerpującym dniu w pracy – spisał się rewelacyjnie. Jest lekki, śmieszny, Anna Faris nie gra totalnie głupiej baby, jak to było w „Scary movie”, wręcz przeciwnie, jej bohaterka jest niezależna i konkretna, ale jest też zdrowo piźnięta. Bardzo dobrze patrzyło mi się na Chrisa Evansa, który co kilka scen pokazywał na zmianę albo swój boski uśmiech, albo coraz większy obszar ciała, wyrzeźbionego z marmuru. Jest zabawny. Lekarz może go przepisać jako idealny środek na odmóżdżenie.

ON:

Ponieważ nasze ostatnie dni, a może już tygodnie, są tak intensywne – wieczorami czuję się wy%#$any jak Łysek z pokładu Idy po dobrej dniówce. Szczerze powiedziawszy czasem nie mam sił doczołgać do łóżka lub odpalić konsoli na jakąś małą partyjkę w “Halo4”, a co dopiero mówić o wychowywaniu dziecka. Dlatego dziecka nie mamy i żyjemy w grzechu, na przekór wszystkim. Jeśli jednak już uda nam się wsunąć pod kołderkę, to bierzemy na kolana lapa i odpalamy jakiś film, czy to z płyty czy z VOD. Najczęściej coś lekkiego, nie wymagającego od nas za dużo myślenia. Tak było wczoraj. Ponieważ ja siedziałem przed kompem prawie do 1 w nocy, to Paulina siadła koło mnie i zapuściła prostą komedyjkę pt. „Ilu miałaś facetów?”

Historia jest oklepana, jak kotlety matki, które robi w niedzielę na obiad. Ally Daling to taka zagubiona blond panna, którą właśnie wywalili z pracy i jeszcze zostawił kolejny koleś. Za bardzo nie ma pomysłu na życie, nie wie jak powiedzieć mamie o swojej tragedii, a jeszcze młodsza siostra za kilka tygodni ma ślub i toczą się przygotowania. Jadąc metrem ze swoim smutnym pudełkiem zabawek z pracy, przegląda jakieś „Cosmo”, czy „Cały świat – kuchenny blat” i znajduje artykuł o tym, że kobiety mają średnio 10,5 chłopa. Czyli 10 facetów i jednego karła. Zbulwersowana dama wyciąga z torebki notes i zaczyna robić listę facetów, którzy odwiedzili jej mokradła. Lista się robi dłuższa i dłuższa, i okazuje się, że nasza pani to całkiem niezła „dirrty slut”, bo doszła do 19 kolesi. Na imprezie zaręczynowej swojej siostry, po wypiciu morza alkoholu postanawia, że puknie 20-tego, a później wyjdzie za niego za mąż. Niestety, los i hormony chcą inaczej. Postanawia ponownie odszukać każdego z tych, z którym się rozstała i może jeszcze raz spróbuje z nim szczęścia.

Dobra, jak znaleźć byłych kolesi z przed kilku lat? Jasne: w necie, w googlach, fejsbukach. Wystarczy, że wpiszecie “Paul, Texas, mały penis, wielkie jajka” i odpali się wam vivid.com. Widać, że dziewczyna nie ma do tego serca. Na pomoc przychodzi jej sąsiad, koleś mieszkający naprzeciw, który prowadzi podobny tryb życia jak ona. Co rano inna laska wychodzi z jego mieszkania i żadna nie wraca tam jednak drugi raz. Pan boski Adonis dał się namówić na pobawienie się w detektywa i zaczyna odszukiwać kolejnych kolesi. Ally chce spotkać się z każdym z nich. Nie zawsze jest to jej dane lub spotkanie nie wychodzi tak, jak powinno. Przy okazji każdego kolesia pojawia się krótka retrospekcja o tym, jak wyglądał ich sex lub spotkania. Możecie co będzie domyślać co będzie dalej. Jak to się mówi „Najciemniej kurwy mają pod latarnią”, zgadnijcie więc gdzie jest facet jej życia…

Filmik na raz. Nie ma w nim niczego, co wcześniej się gdzieś nie pojawiło. Jego plusem jest lekkość, nie trzeba się skupiać, nie wymaga myślenia. Idealne kino na odmóżdżenie po całym dniu orania.