Kod na Rive otrzymałem bezpośrednio od studia Two Tribes. Nie ukrywam, że bardzo się ucieszyłem, bowiem wyczekiwałem na ten tytuł. Kosmos, mały stateczek, ciekawy bohater, a wszystko bardzo plastycznej oprawie. Rive – recenzja
Kosmiczne przygody brodacza
Główny bohater zwie się Roughshot. Brodacz ten przemierza przestrzeń kosmiczną w małym stateczku i poszukuje złomu, części i innego stuffu, który pozwoli mu się wzbogacić. Jego pojazd może latać gdy jest w stanie nieważkości, gdy ma do czynienia z grawitacją, to na swoich pajęczych nogach zwinnie pokonuje przeszkody, a w wodzie czuje się niczym ryba. Właśnie w takich trzech środowiskach przyjdzie nam przezywać przygody. Podczas postoju na stacji kosmicznej, gdzie Roughshot chce uzupełnić zapasy, dzieją się rzeczy dość niezwyczajne, przez co będzie musiał on spędzić tutaj trochę więcej czasu.
Co dwie gałki, to nie jedna
Rive to gra zaliczana do 360-degree shooterów, do tego pomieszana jeszcze z platformówką. Krótko mówiąc: jedna gałką sterujemy naszym pojazdem, a drugą strzelamy w wybranym przez nas kierunku. Do tego przy pomocy przycisków skaczemy i unikamy pocisków wroga. Wydaje się dość proste i nawet czasami jest. Dlaczego czasami? Bo już na początku twórcy dają nam do wyboru jeden słuszny poziom trudności – HARD. Poziom trudności zaproponowany przez twórców jest – lekko mówiąc – przegięty, ale wydaje mi się, że to ukłon dla starych wyjadaczy, którzy uwielbiali lawirować pomiędzy pikselami na ekranie swojej Amigi.
50 twarzy śmierci
W grze studia Two Tribes giniemy często i szybko. Nie ma tutaj czasu na pomyłki. Całe szczęście odradzamy się tak samo szybko, jak umieramy. Niestety, często dosłownie sekundę przed kolejną śmiercią, przez co często dochodzi do momentu, w którym dosłownie zapętlamy się umierając. Wtedy czeka nas już tylko powtórka levelu. Raz zginąłem zaraz po zabiciu bossa i musiałem powtarzać poziom. Bywa to bardzo denerwujące. Gdy zginiemy około 50 razy, gra sama zaproponuje nam obniżenie poziomu trudności. Nasze pociski będą zadawać wtedy więcej obrażeń, a i ataki przeciwników będą słabsze. Ustawienie tego poziomu zmniejszy także ilość zdobywanych przez nas punktów o połowę. Pod koniec gry to naprawdę bardzo przydatne rozwiązanie.
Garść ciekawych pomysłów
Pomimo pewnej wtórności Rive ma swoją pulę świeżych pomysłów. Główny to hackowanie wrogów i przeciąganie ich na naszą stronę. Możemy to zrobić z leczącymi robotami, wieżyczkami, które będą atakowały sojusznicze wcześniej jednostki. Poza tym dużo tu kombinowania przy unikaniu pułapek, laserów itd. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na ogromną dawkę humoru. Roughshot komentuje wydarzenia na swój sposób, często nawiązując do popkultury i znanych dzieł. Można wyłapać trochę smaczków.
Rive nie jest dziełem wybitnym, ale napewno znajdzie grupę fanów, osób, które lubią wyzwania, grad pocisków, humor i retro granie. Przyjemny tytuł, który ma w sobie coś, co przyciąga na dłużej.
Rive – recenzja



