Auta3 recenzja

Bardzo lubię „Auta”, chociaż trzecia część trochę mnie zawiodła. Brakowało „czegoś”, czego nie potrafię jednoznacznie zdefiniować, ale niestety – czuć to. No w każdym razie ja czułam. Oczywiście, to kolejna przepiękna, całkiem mądra historia i przecież to bajka dla dzieci, więc każdy dorosły wyprzedzi fabułę dość szybko, przewidując kolejne wydarzenia, ale bawiłam się dobrze… Chociaż, brakowało mi tego „czegoś”. Może mi się uda jakoś zdefiniować czego.

Auta 3 – recenzja

Siedziałam w kinie, które wypełnione było dzieciakami. Należałam do grona tych najstarszych – typowe. Miałam spore oczekiwania i naprawdę łudziłam się, że może twórcy mnie zaskoczą, ale… No nic, lecimy!

Pierwsza część była świetna. Nawet polski dubbing mnie nie zabijał. Druga…, no. Odgrzewany kotlet, ale ciągle do zjedzenia. Przy trzeciej, czytając opis fabuły, na długo, zanim poszłam do kina, dokładnie wiedziałam co zaserwują twórcy. Mamy więc Zygzaka, który się starzeje, a w obliczu nowych kumpli „z toru”, którzy korzystają z technologii, nie ma szans. Stara gwardia musi odejść, dokładnie tak, jak kiedyś „wyleciał” wielki Huragan. Oczywiście, nie idzie mu zbyt dobrze. Trafia pod skrzydła uzdolnionej, młodej trenerki – takiego typowego coacha, która ma go postawić… na nogi? Na co stawia się gadające auto? Na opony może?

No. I całą fabułę możecie sobie dopowiedzieć, a ja zaręczam, że twórcy poszli po najmniejszej linii oporu. Oczywiście młoda trenerka okaże się być prawdziwą petardą, a Zygzak stanie oko w oko ze sobą, swoimi słabościami i cholera wie czym innym. Jak dla mnie – po tej części fabuła się wyczerpała DO CNA.

Chyba powoli zaczynam dochodzić do tego, czego mi brakowało. Brakowało Wójta… Brakowało pana Pyrkosza…

No i zatoczyliśmy koło – po prostu zabrakło mi tych, którzy odeszli.

Fabuła w „Auta 3” jest oklepana ze wszystkich stron i naprawdę – nie zaskakuje kompletnie. Nie ma tu zbyt dużo żartów – takich „pod dorosłych”, nie ma iskry, a wszystko – cała historia i wybory bohaterów, idą jak po sznurku. Chyba nawet dzieciaki, które siedziały ze mną w kinie, bawiły się na pół gwizdka.

Mam solidną nadzieję, że ostatnie sceny, które są taką klamrą, pomiędzy relacjami Zygzak a Wójt oraz Zygzak a Cruz, zamkną całą opowieść.

Psss… Mocno zdziwią się ci wszyscy hiper-męscy tatusiowie, zabierając swoich synów na „Auta 3”. Tu główną rolę ma… dziewczyna!

Tagi: Auta 3 – recenzja, animacja, recenzja, filmy recenzja, recenzje filmów, marudzenie, blog popkulturowy, blog marudzenie