ON:

Uwielbiam gry shoot-em-up. Stara klasyka, genialny „Fire Fight”, za którym stało EA, Epic Megagames i Chaos Works wytyczyło pewną ścieżkę – dla mnie tamta gra była idealna i cieżko jest komuś powtórzyć jej sukces. Do tej pory w pudełku na strychu leży płyta z oryginalną grą, którą udało mi się kupić wiele lat temu. To było 20 lat temu, w 1996 roku. Ostatnio pojawił się „Project root”, który chciał czerpać z klasyki garściami, coś jednak poszło nie tak.

Nie do końca taka stara szkoła

Zasadą dobrej gry jest to, że jest trudna, ale pozwala na uczciwą wygraną. Tak jest np. z time trialami z „Mirror’s Edge”, które po prostu można wyskilować. „Project root” daje dużo zabawy, ale daje ją dopiero po wielu godzinach grania, kiedy nasz pojazd jest już dopakowany na maksa, a my wielokrotnie powtórzyliśmy misje, aby mieć wreszcie przyjemność z gry. Nie chcę tego pisać, ale gra po prostu oszukuje. Wiem, jak to brzmi, ale…

Project root (XBOXONE)

Sztuczna inteligencja

Głównym problemem gry, to brak zbalansowania oraz niesamowite akcje w wykonaniu pojazdów przeciwników. Na samym początku nawet poziom „normal” wydaje się być trudny i nie do przejścia. Wszystko dlatego, że nasz samolocik jest wolny, mało zwrotny, jego energia ucieka ze straszliwą szybkością, a przeciwników jest po prostu masa. To jeszcze nic. Najgorsze jest to, że potrafią się oni pojawiać zaraz za naszym pojazdem i po prostu go taranować, zgonów z tego powodu może być naprawdę wiele. Poza tym rakiety przeciwnika zawsze docierają do celu, zgubienie ich lub zmylenie wymaga małpiej zręczności i ogromnej dawki szczęścia.

Modyfikacje Twoim ratunkiem

Jedynie co nas ratuje, to system levelowania pojazdu. Za ukończone misje otrzymujemy punkty, które pozwalają zwiększyć szybkość, siłę broni, tarcz itd. Aby maksymalnie ulepszyć stateczek potrzeba wiele razy powtórzyć poziomy „easy” i „normal”, bo bez tego nie ma co rozpoczynać „hard”. Tam łomot jest po prostu natychmiastowy. Jednak i pełne dopakowanie statku nie daje pewności, że przeżyjemy to, co nas czeka. Przede wszystkim dlatego, że gra nie ma żadnego systemu „czekpointów”. Gdy zginiemy i wykorzystamy nasze życia, to po prostu zaczynam od nowa. Często zdarzy się, że po 20 minutach gry kończymy poziom i rozwali nas zabłąkana rakieta lub jeden z pojazdów, które nas taranują.

Project root (XBOXONE)

Po prostu grafika i muzyka

„Project root” jest zwyczajny, wygląda ładnie, ale nic poza tym. Pojazdy, plansze i budynki nie wyróżniają się niczym specjalnym. Po prostu są. Podobnie z efektami dźwiękowymi – nie ma tu nic co urwie dupę. Pomiędzy poziomami pojawia się komiksowa historia, która wprowadza nas w grę. Jej kreska zupełnie mi nie podeszła, ale innym może się podobać.

Gra studia OPQAM wydana przez Reverb Publishing, to poprawny tytuł, który da frajdę tylko hardorowym graczom, lubującym się w grach shoot-em-up. Inni mogą odpuścić, ponieważ zeżre ich frustracja.