ONA:

Wyobraź sobie koniec świata, ale zgoła inny of hollywoodzkich fajerwerków. Koniec świata przedstawiony w filmie „Droga” ma wiele wymiarów. Zaczynając od tego najbardziej oczywistego – nadchodzącego końca, na skutek wymierania flory i fauny, przez koniec człowieczeństwa, bo ludzie zaczynają traktować ludzi jak jedzenie, skończywszy na końcu świata w momencie, gdy umiera Ci najbliższa osoba. To wszystko mamy w tym filmie. Dawid zapowiedział mi ten film, jako obraz, który doprowadził go do buczenia…

Stany Zjednoczone, dominujący kolor to szary i jego odcienie. Świat się kończy na skutek czegoś, co nie zostało nawet wyjaśnione. Zresztą, w całym filmie jest baaardzo dużo „tajemnic”, ponieważ nie poznajemy nawet imion głównych bohaterów. A są nimi Ojciec i Syn. Ojciec i Syn, którzy przemierzają przez państwo, w poszukiwaniu jedzenia i dobrych ludzi, którzy ich nie zjedzą. Po drodze natrafiają jednak na tych, którzy widzą w nich dobrego schaba. Szczególnie w Synu.

Film jest przeraźliwie smutny. Nie ma w nim ani jednego momentu, który jest śmieszny, zabawny itd. Bo umówmy się, bohaterowie są w położeniu tragicznym, niejedna osoba, żeby tak się nie męczyć, kulturalnie strzeliłaby sobie samobója. A oni idą dalej.

Happy end w tym filmie jest taki, że czasami w najmniej oczekiwanym momencie, pojawia się dobro.

ON:

Cormac McCarthy opublikował swoją powieść „The Road” w 2006 roku, a w 2007 otrzymał za nią nagrodę Pulitzera. Czy słusznie? Przekona się każdy, kto przeczyta książkę. Warto przy okazji także zapoznać się z obrazem, który wyreżyserował John Hillcoat. Jest to człowiek którego znam tylko z jednego filmu, na dodatek animowanego (na silniku gry) i związanego z grą Red Dead Redemption.

Co zrobił Hillcoat? Stworzył kino tak pięknie smutne, szare i ponure, że wyciska ono łzy i ciężko się przed smutkiem powstrzymać. Opowiedział on widzowi historię samotnego ojca, który po nieznanej katastrofie, jaka dotknęła znany nam świat, podróżuje z kilkuletnim synem przez Stany Zjednoczone. To ojciec jest narratorem całej historii, to dzięki jego niespokojnym snom dowiemy się (szczątkowo) co przydarzyło się naszej planecie, co stało się z mamą chłopca, jaki jest cel podróży. “Droga” to film, który jest spokojny, jest szary, z ekranu bije beznadzieja, ale nie z powodu tego, że film jest słaby czy zły. To po prostu genialnie oddany klimat. Pokazuje nam, że nie mamy czasem po co żyć lub że gdy staramy się bronić tych bliskich i tak skazani jesteśmy na porażkę. Nie zobaczycie tu pościgów, strzelanin, mutantów i potworów. Prawdziwymi bowiem potworami są ludzie, którzy w sytuacji zagrożenia i beznadziejności stają się najgorszymi bestiami. Przeciwieństwem tych bestii jakie staną na drodze podróżników są właśnie chłopiec i jego ojciec. „My niesiemy ogień” mówi ojciec przyciskając rękę do piersi. Po co wędrują i jaki będzie kres podróży polecam sprawdzić oglądając film. Ale ostrzegam jest to kino depresyjne.